wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwester!!!

Cześć! Dzisiaj taki króciutki post, w którym chciałam Wam życzyć dotrzymania postanowienia noworocznego, żeby ten nowy rok był jeszcze lepszy od starego i wszystkim fanom 1D TEGO UPRAGNIONEGO KONCERTU W POLSCE :D Oczywiście spełnienia marzeń, bla, bla, bla:P
Aha.... I szalonej nocy sylwestrowej! Tylko nie upijcie się za bardzo!:P

środa, 25 grudnia 2013

PEZENTYYYY!

Siema! Jak tam po świętach? U mnie po prostu mega! Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała Wam co dostałam:D Paczajcie!
Wszystko na jednym zdjęciu, ale już tłumaczę co od kogo dostałam.

Kapcie i obrazek dostałam od mojej kochanej VeryHell (wyobrażacie sobie, że sama narysowała Nialla? Jestem pod wrażeniem!)
Opaskę i koszulkę dostałam od mojej mamy.
Our Moment i kalendarz od rodzeństwa (Kocham Was Tak Baaaardzo!)
I na koniec wisienka na torcie! Zajebisty kubek, który dostałam od mojej bratowej (Ps. Wiem, słabo widać:( Są na nim "nadzy" chłopcy z 1D i moje imię)

To było szalone! Ahaa.... dostałam jeszcze jajko niespodziankę, ale niestety już je pochłonęłam:P

A Wy co dostaliście? Piszcie śmiało, bo chętnie poczytam:D

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Witajcie, kochani! Z racji tego, że dziś Wigilia, chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze, dużo miłości, kasy, fajnego chłopaka dziewczynom i fajnej dziewczyny chłopakom:P Dla Directioners spotkania naszych kochanych wariatów:D I wszystkiego. ale to wszystkiego, czego tylko sobie zapragniecie:P

Kocham Was, WESOŁYCH ŚWIĄT!
LikeLipGloss:*

piątek, 20 grudnia 2013

Stylówki na święta:D

Sieema! Jak tam zakończenie tygodnia? U mnie po prostu wspaniale! Dostałam 4 z matmy, na wigilii klasowej same zajebiste życzenia, a i potem pełno śmiechu z VeryHell:D

Tak na marginesie, to zgadnijcie co dziś robiła VH? Jak tylko dorwała się do twista, w którym był plakat Andy'ego Bersacka (czy tylko ja nie wiem kto to jest?) zaczęła się do niego przytulać! Jak już ją oderwałam od tego plakatu to zaczęłyśmy robić zdjęcia (które, tak swoją drogą, za chwilę zobaczycie). Po skończonej "pracy", że tak powiem, zaległyśmy na moim łóżku i VH oczywiście przytulała się z plakatem. Po jakichś 20 minutach opierdzielania się VH podnosi głowę, spogląda w lustro i wrzeszczy "Co ja mam na twarzy?!" Ja podnoszę głowę i widzę, że VH jest cała czarna. Z farby, oczywiście. Skończyło się na popłakaniu ze śmiechu i zmywaniu farby z twarzy VH, przeze mnie oczywiście:)

No, to "część humorystyczną" mamy załatwioną to teraz stylówki:D Czyli coś, o co jestem proszona przez pewną osobę od tygodnia. Więc jej dedykuję tego posta:)

   
O mój Boże! LikeLipGloss ma kręcone włosy!!! 


A więc, pierwsza stylówa prezentuje się tak:
Na sobie mam:
-Koszulka - nie pamiętam skąd:P
-Spódniczka - Cropp
-Zakolanówki - Lidl
-Naszyjnik -  stoisko z ręcznie robioną biżuterią w M1 Zabrze
-Balerinki - Deichmann

Co o tym sądzicie?











Little Black Dress just walked into the room....

Jak mówią słowa pewnej piosenki (na pewno wiecie jakiej:P), oto mała czarna:D

-Sukienka - H&M
-Rajstopy z mikrofibry - Biedronka (codziennie nic nie chcemy:P)
- Koturny - Deichmann

A to tym co myślicie?








Nade mną jeden z wielu plakatów 1D :P
I ostatnia stylizacja, to coś bardziej na luzie:)

-Sweterek - Terranova
-Pod spodem biała koszulka z długim rękawem
-Spodnie - Gliwickie Centrum Handlowe
-Buty - również GCH















Jak zawsze trzy stylizacje. Jeżeli chodzi o dodatki to nie zakładam w zasadzie nic oprócz złotego pierścionka, który noszę praktycznie cały czas:

Złoty pierścionek
Oto on:D












Mam nadzieję, że Wam się spodobały moje propozycje:D
Do przyszłego tygodnia, PaPa:*

niedziela, 15 grudnia 2013

Coś z innej beczki.... Stylówki dla chłopaka:D

Czeeeść! Jak tam mija grudzień? Mi dobrze, aczkolwiek mogłoby być lepiej:) Dzisiaj mam dla Was coś z deka innego, ponieważ, jak zapewne widzicie po tytule, będą to stylówki dla chłopaków:D Robię takiego posta, gdyż zostałam poniekąd o niego poproszona:D

Ps: Oczywiście, z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, stylówy będą związane właśnie z owym wydarzeniem.


 Na początek coś bardziej na luzie:D
Bluza męskaT-shirt męskiSpodnie męskie

Buty męskie  
Bluza - Cropp
T-shirt - również Cropp
Spodnie - House
Buty - House

Bardziej elegancko?
 
Koszula - Pepe Jeans London
Marynarka - Zalando.pl
Jeansy - Pepe Jeans London
Vans  - Allegro.pl
  













Rodzinna kolacja wigilijna:P
Sweter męskiJeansy Big Star Jerry "Denim 650"

 
Sweter - House
Koszulka - Allegro.pl
Spodnie - Ceneo.pl
Buty - Converse




I.... To byłoby na tyle:) Koniecznie dajcie znać jak wrażenia, a ja teraz uciekam robić zadania z matmy:/
Życzę Wam miłego tygodnia w szkole i do napisania:*

sobota, 7 grudnia 2013

#11 Imagin Zayn


 I don't want a lot for Christmas
There's just one thing I need
I don't care about the presents
Underneath the Christmas tree
I just want you for my own
More than you could ever know
Make my wish come true
All I want for Christmas is you

Parapet, kubek gorącej herbaty i pięknie przystrojona choinka. Czego chcieć więcej? Pewnie większość z Was pomyśli, że niczego. Ale mi brakuje tej jednej, jedynej osoby, której niestety w tym roku nie będzie. Ale cóż zrobić? Takie życie.
-[T.I.]! Schodź na dół! Musisz mi pomóc! – usłyszałam z dołu głos swojej mamy. Szybko zeskoczyłam z parapetu i wychodząc z pokoju, zbiegłam po schodach.
-Co jest? – zapytałam i przytuliłam mamę.
-Trzeba upiec makowiec i zrobić kutię, a ja sama już nie wyrabia…
-Jasne, że ci pomogę – przerwałam jej i szybko założyłam fartuch. Przygotowałam wszystkie składniki potrzebne do upieczenia makowca i wzięłam się do roboty.

***

Kiedy wreszcie skończyłam gotować wróciłam do swojego pokoju, umyłam się i chwytając torbę znów znalazłam się na dole. Założyłam kozaki i ciepłą kurtkę.
-Idę na zakupy. Nie wiem kiedy wrócę
-Jasne! Baw się dobrze! – usłyszałam od swoich rodziców. „Oni się synchronizują czy co?”

***
Weszłam do pięknie przystrojonego centrum handlowego. Chodziłam od sklepu do sklepu w poszukiwaniu odpowiednich upominków dla moich bliskich. Został mi jeszcze tyko on. Zayn. Wiem, że nie będzie go w Boże Narodzenia, ale zawsze mogę dać mu prezent już po nowym roku, prawda?
Wreszcie znalazłam! Śpiewające lusterko! Na pewno mu się spodoba! Wzięłam, moim zdaniem, to najładniejsze, zapłaciłam i udałam się w stronę wyjścia. W drodze powrotnej do domu wstąpiłam jeszcze do Starbucksa na gorącą czekoladę.

***
-Już jestem! – krzyknęłam, ściągając z siebie kurtkę. Zobaczyłam jak mama wychodzi z kuchni posyłając mi ciepły uśmiech. Sama udałam się w stronę wspomnianego pomieszczenia, w celu zaparzenia gorącej herbaty, bo, muszę przyznać szczerze, nieźle zmarzłam!
Wrzuciłam do kubka torebkę owocowej herbatki i zalałam ją wrzątkiem. Wzięłam kubek do rąk i ruszyłam do swojego pokoju.
Włączyłam swojego starego laptopa i pierwsze co zrobiłam to zalogowałam się na Twitterze. Każdy pisał życzenia świąteczne i inne pierdoły. Postanowiłam, że nie będę gorsza i też napisałam krótki wierszyk.

***
Obudziłam się i pierwsze co zrobiłam to wyjrzałam przez okno. Biało! Woohoo! Jak ja to kocham! Zarzuciłam na ramiona szlafrok i zeszłam na dół. Na blacie kuchennym stało kilka blaszek z przepysznymi wypiekami. Nie mogłam się powstrzymać i musiałam ukraść jednego, pięknie udekorowanego pierniczka, za co spotkała mnie, oczywiście, kara. Dostałam po łapkach drewnianą łyżką.
-No co?! – zapytałam z pełną buzią, spoglądając na rozbawioną twarz mamy.
-Zostaw! To na święta!
-Ale, przecież dzisiaj jest wigilia
-Otóż to! Jak zjesz teraz, to nie będzie na wieczór.
-Oj no dobra, dobra. Idę, to nie będzie mnie kusić – rzekłam i z powrotem ruszyłam do swojego pokoju. Ubrałam się i pomalowałam. Włączyłam kompa i sprawdziłam portale społecznościowe. Odpisałam na tweety i na wiadomości na facebooku. Zamknęłam lapka i położyłam się na łóżku. Patrzyłam w okno dachowe i uśmiechałam się sama do siebie. Już nie mogłam doczekać się wieczora.

***
-Pomóc ci w czymś? – zapytałam mamy, która robiła ostatnie poprawki.
-Nie, nie musisz. Wszystko już jest gotowe. Zaraz będą babcia i dziadek, więc idź się ubierz.
Ubrałam długą, czerwoną tunikę z reniferkami i do tego czarne legginsy. Na stopy wsunęłam beżowe balerinki. Delikatnie się umalowałam, a moje falowane włosy zostawiłam rozpuszczone. Kiedy sprawdzałam czy wszystko wygląda tak jak powinno usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam po schodach o otworzyłam. Moim oczom ukazali się dziadkowie. Wpuściłam ich do środka i przywitałam się. W trójkę ruszyliśmy do salonu, gdzie siedzieli rodzice.

Po przepysznej kolacji przyszedł czas na prezenty. Jak zawsze, to ja robiłam za Świętego Mikołaja. Kiedy został już ostatni prezent znów usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Kiedy to zrobiłam, zdębiałam. Za ganku stał Zayn w czapce Świętego Mikołaja. Rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam. Chłopak odsunął się ode mnie, po czym mocno pocałował. Kiedy już się zebrał weszliśmy do salonu, gdzie wręczyłam Zaynowi prezent. Cieszył się jak małe dziecko. Ja natomiast dostałam śliczną bransoletkę i wygrawerowanymi inicjałami moimi i Zayna.

To zdecydowanie najlepsze święta mojego życia!

I just want you for my own
More than you could ever know
Make my wish come true
All I want for Christmas is you baby

----------------------------------------------------------------------
Siema! Ale mam świąteczny nastrój! Dlatego mam dla Was świątecznego imagina:D
Poddaję go waszej opinii i mam nadzieję, że Wam się spodoba:D

czwartek, 5 grudnia 2013

Zimowa pielęgnacja cery:)

No siema! witam Was już w grudniu. Cieszycie się, że niedługo Święta? Bo ja bardzo:D
Mam dla Was dzisiaj zimową poranną pielęgnację buzi. W moim przypadku jest trochę inaczej niż w lecie. Nie wiem jak jest z Wami:P

Może zacznę od wieczora. Tu nic si ę nie zmienia. Po umyciu żelem, nakładam na twarz nawilżający krem z Kolastyny "Young", potem nakładam kremy przypisane przez dermatologa (głównie jest to kuracja anty-trądzikowa), no i kładę się do łóżka:D.
Natomiast rano.... Tu już jest trochę więcej roboty.
Po przebudzeniu człapię do łazienki (dosłownie) i tam myje buzię żelem z Avene seria "Cleanance" do skóry trądzikowej lub tłustej. Powiem Wam, że zdziałał cuda, jeżeli chodzi o zaskórniki. No po prostu najlepszy żel Ever.  Następnie nakładam Kolastynę "Young" czekam aż się wchłonie i nakładam krem chroniący przed mrozem Farmona -20 Protect. Nie lubię go zbytnio, ponieważ bardzo źle się go rozprowadza, jest baaardzo gęsty i bieli skórę, ale jeżeli nałożymy małą ilość, rozprowadzimy go i dołożymy, to wtedy nie ma aż takiego problemu. Teraz musimy poczekać, aż się wchłonie. Ja w tak zwanym między czasie, zdążę się ubrać i ułożyć włosy. Czyli jaki z tego wniosek? Bardzo długo się wchłania, no, ale kiedy już się wchłonie, punktowo na pojedyncze wypryski używam Effaclar Duo. Na opakowaniu pisało "Nakładać go na całą twarz", a ja mówię "Nigdy!". Raz tak zrobiłam i do tej pory próbuje pozbyć się przesuszonej skóry w niektórych miejscach. Dlatego świetnie się sprawdza jako punktowy preparat. A jeżeli chodzi już o te przesuszone partie twarzy, to nakładam Cerkobalm "Balsam z b-karotenem do pielęgnacji suchej skóry" i jest rewelacyjny! Jedyna rzecz, która na serio nawilża i, dzięki której możemy się tej przesuszonej skóry pozbyć. Niestety nie mam pojęcia gdzie go dostać, ponieważ ja dostałam próbkę od dermatologa.
I jeżeli chodzi o typową pielęgnację skóry, to to jest tyle. Kiedy już wykonam wszystkie te czynności, robię makijaż i jestem, w zasadzie, gotowa do wyjścia:)

wtorek, 26 listopada 2013

"Midnight Memories" - krótka recenzja i moje wrażenia:D

Siema!!! Jak tam listopad? już się kończy, a co za tym idzie niedługo... ŚWIĘTA!!! Ale się cieszę. No, ale ja dzisiaj nie o tym.
Jak sam tytuł wskazuje, podzielę się z Wami moimi wrażeniami, po odsłuchaniu "MM".
Na początek sprawy związane z zakupem...
Płytę kupiłam w Empiku i (o zgrozo) zapłaciłam za nią prawie 70 zł. Ale na prawdę było warto. W zestawie, że tak powiem, dostajemy jeszcze parę zdjęć:D Oczywiście zaistych:P
Cała płyta jest to mieszanka popu, rocka i country (?), tak mi się wydaje.... W każdym razie, przeważa tutaj gitara:D Czyli coś co kocham prawie najbardziej:P

No, a teraz to, na co czekaliśmy wszyscy, czyli PIOSENKI!!!

Na początku "Best Song Ever"  i "Story Of My Life".... tutaj nie będę się długo rozwodzić, bo jak wiemy są zajebiste:D

Potem "Diana" -  połączenie szybszego i wolnego rytmu. Typowy pop. Idealna*-*

"Midnight Memories" - mieszanka popu i rocka. Przeważa gitara elektryczna. Byłam baardzo zaskoczona taką zmianą, kiedy usłyszałam ją pierwszy raz. Pozytywnie oczywiście:D

"You & I" - typowa piosenka o miłości opowiadająca o związkach. I tu słyszymy pop, czyli powracamy do "starego" One Direction. Myślę, że ta piosenka idealnie nadawałby się do tańca-przytulańca:D Jednym słowem, piękna:')

"Don't Forget Where You Belong" - ta piosenka kojarzy mi się z jakąś inną piosenką, pod względem melodycznym, ale cały czas nie potrafię sobie skojarzyć z czym rzeczywiście.... Jak sama nazwa wskazuje, chłopcy śpiewają o swoim domu. Że "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Nigdy nie wolno nam "zapomnieć, gdzie jest nasze miejsce". Piosenka oczywiście piękna (no bo jakże by inaczej) i, wydaje mi się, że ma na prawdę głęboki przekaz.

"Strong" - aż się łezka w oku kręci... typowa piosenka, a nawet powiedziałabym, że ballada o miłości. Nic dodać nic ująć.

"Happily" - i tu słyszymy country (przynajmniej ja), ale wiecie, to nie jest takie counrty-country, tylko
takie country-pop, jednak bardziej country (rozumiecie coś z tego?:P). Utwór taneczny, myślę, że spokojnie można by przy nim poskakać na dyskotece:D

"Right Now" - spokojna piosenka o niewracaniu do domu(:P) i o dziewczynie, oczywiście. Spokojna, w stylu popowym.

"Little Black Dress" - wracamy do rocka, króluje tu gitara elektryczna (^^) Piosenka taka... mrrrau:P. Bardzo zadziorna i jest git:D tak szczerze mówiąc to kolejna piosenka, przy której można się trochę "dowartościować":P

"Through The Dark" - country again:D Zaczynam to lubić:P słowa, muzyka, po prostu wszystko jest piękne. Nie mam więcej słów:)

"Something Great" - spokojnie, powiem nawet, że bardzo spokojnie. Zauważyliście, że większość piosenek z tej płyty jest bardzo spokojna? Słychać tu pop, ale jest duużo gitarki akustycznej:D Love it!

"Little White Lies" - Ohh yeah, "małe niewinne kłamstwa", wszyscy to kochamy:P Nie potrafię określić jaki to typ muzyki, ale powiem, że kojarzy mi się z jakąś imprezą. Nie wiem czemu... Lubię taki styl:D

"Better Than Words" - hell yeah rock:P Chłopcy śpiewają o zakochaniu, o czymś czego słowa nie są w stanie opisać. Utwór jest spokojny, taki do poprzytulania się:P

I to są wszystkie piosenki z albumu. Oczywiście wszystkie są piękne, ale tak najbardziej, najbardziej spodobały mi się "You & I" i "Don't Forget Where You Belong". Po prostu.
A jakie były wasze wrażenia? Macie jakąś swoją ulubioną piosenkę? Jeśli tak, to chętnie o tym poczytam:D

Ps: Przepraszam, że tak późno, ale sama nie byłam w domu wcześnie (chyba, że uważacie, iż 20:00 to wczesny powrót do domu:P)

Mam nadzieję, że się podobało i do następnego razu:*
Love Ya All!

sobota, 23 listopada 2013

"Midnight Memories"

Joł, joł, joł! Jak tam weekend? Bo u mnie straaasznie zimno, brr! No, ale ja nie o tym. Jak zapewne wiecie w ten wtorek wychodzi nowa płyta 1D "Midnight Memories", która zawiera piosenkę o tym samym tytule. Usłyszałam ją przed chwilą i jestem bardzo zaskoczona. Pozytywnie oczywiście:D Powiem wam, że gdybym nie wiedziała, że śpiewają ją chłopcy, to nie powiedziałbym, że to oni.
Link: "Midnight Memories".
To życzę Wam miłego słuchania i do napisania!

niedziela, 17 listopada 2013

Recenzja odżywki Garnier Ultra Doux

Siemaaa! Jak tam mija Wam weekendzik? Bo mi osobiście bardzo dobrze. Jeszcze jak sobie pomyślę, że we wtorek jadę na wycieczkę i nie będzie lekcji, to już w ogóle.

Ale przechodząc do rzeczy. Dziś mam dla Was kolejną recenzję. Tym razem odżywki, którą ubóstwiam. A mianowicie jest to odżywka Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem karite, do włosów suchych i zniszczonych.
Powiem Wam, że ta odżywka uratowała moje włosy przed kompletnym ścięciem. Po prostu były tak zniszczone, że masakra. Jednak farbowanie, prostowanie, sól morska i chorwackie słońce im nie posłużyły, dlatego teraz robię wszystko co mogę, żeby je uratować i... udało się! Właśnie dzięki tej odżywce, bo jak pisałam w ostatnim poście, szampon tylko szkodzi.

Jej zapach jest nieziemski. Usłyszałam już chyba od każdego z moich znajomych, że moje włosy ślicznie pachną.
Nie obciąża włosów i je uelastycznia.
Używam jej co drugi dzień (czyli wtedy kiedy myję głowę) i nakładam ją na 15-20 minut. Potem wszystko ładnie spłukuję, zawijam włosy w ręcznik i chwilę siedzę z turbanem na głowie. Następnie rozczesuję włosy i pozwalam im wyschnąć, dzięki czemu mam na głowie loczki (jak Harry!).

Powiem jeszcze, że miałam szampon z tej samej serii i nie lubiłam go używać. Ale cóż.

I teraz tak. Za odżywkę zapłaciłam ok. 12 zł (nie pamiętam dokładnie) w Makro. Używam jej od końca września i nie zostało jej wiele, ale myślę, że jeszcze starczy na jakieś dwa tygodnie. Czyli jest jedną z najwydajniejszych odżywek jakie miałam do tej pory.

Jednym słowem: kolejny produkt, który polecam, szczególnie do tak zniszczonych włosów, jakie miałam ja.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Recenzja szamponu Green Pharmacy do włosów normalnych i przetłuszczających się.

 Hej:) Jak tam mija długi weekend? Mnie oczywiście za szybko....
 Ale przechodząc do rzeczy.

Znienawidziłam ten szampon już po pierwszym użyciu. Ale myślę sobie: Poużywam go jeszcze trochę, a może jednak okaże się coś wart. I dupa. Używam tego szamponu od miesiąca, skubany tak cholernie plącze mi włosy, że potem nawet odżywka nie pomaga w ich rozczesywaniu. W dodatku żeby porządnie się spienił, a co za tym idzie, dobrze umył włosy trzeba nałożyć go co najmniej cztery razy. Tak, dobrze widzicie CZTERY. A co za tym idzie jest straaaaasznie nie wydajny i wysusza włosy. Rozumiem, że jest przeznaczony do włosów przetłuszczających się i powinien w jakiś sposób wysuszyć włosy, ale ludzie, nie aż tak! Praktycznie od małego używam szamponów do takich włosów i jeszcze żaden tak nie przesuszał włosów. I w tej chwili zastanawiam się, co działoby się z włosami normalnymi. Chyba nawet nie chcę wiedzieć.
Co prawda, producent podaje na opakowaniu, że szampon ten nie zwiera parabenów, SLSów i SLESów, ale co z tego, skoro szampon jest do niczego?

Zapach jest do zniesienia, chociaż ciężko się do niego przyzwyczaić, na szczęście nie utrzymuję się długo na włosach. Ale cóż się dziwić, skoro jest to produkt ziołowy.
Jego pojemność to 350 ml, a cena ok. 8 zł w... no zgadnijcie gdzie..... TAK! w Rossmanie.

Także podsumowując. szampon nie wart tych 8 złotych, plącze, wysusza i jest nie wydajny. Jednym słowem: Nie polecam go!!!

Wiem, że są jeszcze inne rodzaje, z innymi ziołami, ale na ten temat się już nie wypowiadam.

Nio, i to byłoby na tyle. Zauważyliście, że to jest jedyny produkt którego nie polecam? Mam nadzieję, że tak zostanie, no, ale nigdy nic nie wiadomo....
To co? Do napisania:D

czwartek, 7 listopada 2013

niedziela, 3 listopada 2013

Story Of My Life!!!

Siema!! Jak już zapewne wiecie, dziś odbyła się premiera teledysku do SOML (wiem, że piszę w porę, ale dosłownie przed chwilą wróciłam do domu). Zobaczyłam go i... poryczałam się, dosłownie!
Jakby ktoś jeszcze nie widział (tak wiem, śmieszny żart:D) po spodem link:
<klik>

No... i to byłoby na tyle. Ja spadam i życzę Wam miłego tygodnia:D

poniedziałek, 28 października 2013

#10 Imagin Marcel

Siemaa! jak tam rozpoczęcie tygodnia? U mnie normalka
Tego imagina napisałam dzisiaj na polskim. Wicie z nudów.

Zanim zaczniecie czytać włączcie: <kilk>



Londyn, miasto słynące, z brzydkiej pogody i niemal ciągłych opadów deszczu. Ale nie dziś. Dziś było ciepło i słonecznie. Dlatego też postanowiłem wybrać się na spacer. Przechadzałem się ulicami Londynu dość dugo. Kiedy wreszcie postanowiłem wejść do parku zbliżała się godzina 18:00 i zaczynało się ściemniać, lecz mi to nie przeszkadzało. Spacerowałem tak podziwiając kolorowe liście i ludzi. Widziałem zakochane pary, te młode, jak i te starsze. Matki z dziećmi i samotnie spacerujące osoby. Pomyślałem sobie: „Fajnie byłoby mieć kogoś, z kim mógłbym  tak pospacerować”. W końcu doszedłem na koniec parku. Ten przez nikogo już nie odwiedzany. W pewnym momencie usłyszałem jakby szloch. Skierowałem się w stronę, z której dochodził dźwięk. Pod rozłożystą wierzbą płaczącą dostrzegłem postać. Cichutko do niej podszedłem. Dopiero teraz zobaczyłem, że to dziewczyna, która siedziała i płakała, i chyba nawet nie zorientowała się, że za nią stoję.
-Hej. – powiedziałem cicho, aby jej nie spłoszyć. – Coś się stało? -  usiadłem obok niej i spojrzałem jej głęboko w oczy.
-Nie -  odpowiedziała krótko.
-Przecież widzę, że coś jest nie tak… Możesz mi zaufać. Czasami lepiej pogadać z obcą osobą niż z kimś bliskim.
-Ja… Mam problemy. Dużo problemów. Moi rodzice wyrzucili mnie z domu, po tym jak powiedziałam im, że jestem w ciąży. Chłopak też powiedział,  że nie chce mnie znać. Nie mam gdzie pójść. Wiem, że zrujnowałam sobie życie, że mam dopiero osiemnaście lat. Ale czasu nie cofnę… A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Że moi rodzice zawsze powtarzali, że nie zależnie od tego co się stanie, oni mnie nie zostawią… I złamali obietnicę – wydukała. A ja? A ja nie potrafiłem nic powiedzieć. Po prostu siedziałem i patrzyłem, jak po jej twarzy spływają łzy.
-Przepraszam, nie powinnam była ci tego mówić. Lepiej już pójdę. – odezwała się znowu, ale ja złapałem ją za rękę i pociągnąłem z powrotem na trawę.
-Cieszę się, że mi to powiedziałaś, że zaufałaś mi i otworzyłaś się przede mną. Dziękuję. – uśmiechnąłem się delikatnie. – Jak ci na imię, nieznajoma?
-[T.I.] – rzekła prawie niesłyszalnie.
-Ładnie. Ja jestem Marcel. Miło mi. – podałem jej prawą dłoń – A teraz zapraszam na gorącą czekoladę i ciastko. Niedaleko jest miła kawiarenka.
-Niee…. Już i tak sprawiłam ci za dużo kłopotu.
-Ależ to żaden kłopot. No chodź. Nie daj się prosić
-Emmm…. No dobrze. – uśmiechnąłem się słysząc te słowa. Pomogłem jej podnieść się z ziemi i ramię w ramię ruszyliśmy do kawiarni.  

***

[T.I.] jest naprawdę wspaniała dziewczyną. Jest miła i szczera. Tak samo jak ja kocha śpiewać i czytać.  Dowiedziałem się też, że pisze wiersze. Ma do tego na prawdę wielki talent.
Po tym jak spotkałem ja w parku, zapragnąłem pomóc jej na tyle, na ile mogę.
Pomogłem jej wyjść z załamania, znaleźć pracę i zaproponowałem, aby ze mną zamieszkała. W końcu i tak mieszka sam, a we dwójkę zawsze raźniej.

Dzięki niej doceniłem to, co miałem i nauczyłem się pomagać. I w ten sposób zyskałem przyjaciela.


Ps. Przepraszam, że taki krótki, ale jak pisałam go w szkole zajął mi dwie strony A4... a teraz..

niedziela, 20 października 2013

My Evening Routine

Siemka!!!! Witam Was po kolejnej dłuuugiej przerwie, ale jak już kiedyś wspominałam trzecia klasa gimnazjum to nie przelewki, szczególnie kiedy bierze się udział w olimpiadzie z chemii i konkursie z geografii. Masakra. No ale czego nie robi się dla dodatkowych punktów w rekrutacji, prawda?

Zanim przejdę do postu właściwego, chciałam zaprosić Was na mój kanał na yt. Dopiero się rozkręcam, dlatego miło by mi było gdybyście zostawili po sobie jakiś ślad, np. w postaci komentarza bądź subskrypcji :)) <kilk>

No, a teraz przechodzę do rzeczy....

 Do mycia używam żelu pod prysznic, w chwili obecnej jest to BeBeauty Spa seria Japonia z wyciągiem z alg.










Do mycia głowy używam (od niedawna) szamponu ziołowego z Green Pharmacy do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim. Powiem Wam, że używam go od nicałych dwóch tygodni i już go nienawidzę. Straaasznie wysusza włosy, a do tego okropnie je plącze....








Do twarzy używam żelu Nivea wash off


'









Po kąpieli, a co za tym idzie, po umyciu włosów nakładam na nie odżywkę Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem karite. Sprawdza się całkiem nieźle, ale jak potrzymam ją na głowie tak z 20 min.







Po kąpieli przychodzi czas na pielęgnację twarzy i inne pierdoły.

Po wyjściu z wanny nakładam krem nawilżający Kolastyna Young.











Potem myję zęby, do czego używam pasty Elmex i miękkiej szczoteczki.
 Teraz biorę tabletkę na uczulenie (Xyzal) i nakładam żel Isotrexin, który ma na celu zwalczenie zmian na skórze (trądzik) i pozbycie się zaskórników oraz ma zapobiec nadmiernemu wydzielaniu łoju. Jak się sprawdzi, zobaczymy.








I to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o wieczorną rutynę. Jeszcze raz zapraszam na mój kanał na yt i do poczytania:*





czwartek, 10 października 2013

Pozdrowionka! + Info!!!!

Siema, siema, siema!!! Witam Was wszystkich t ten jakże piękny (:P) czwartkowy poranek. Tak się złożyło, że mamy zastępstwo z wf ^^ i siedzimy sobie w sali informatycznej. Chciałam powiedzieć Wam, że macie pozdrowienia od całej III E, no i oczywiście ode mnie i VeryHell. Chciałam też podziękować Wam za równe 9000 wejść. Jesteście The Best!

Ps: VH siedzi obok mnie i robi dziwne miny...

Update: Chłopcy na swoich TT napisali dzisiaj, że ich nowy singiel nazywać się będzie "Story Of My Life" i najprawdopodobniej (aczkolwiek mogę się mylić) ukaże się on 28 października. Dobrze, że jestem sama w domu:P

wtorek, 1 października 2013

Dobra reklama nie jest zła:P

Hejooo! Tu znowu ja:P Dzisiaj mam dla Was coś nie typowego, albowiem chciałam zaprosić Was na mojego vloga:

http://www.youtube.com/watch?v=1jVEp5N3W1A

Doszłam do wniosku, że jak szaleć, to szaleć. Raz się żyje!

niedziela, 29 września 2013

Weekend z VeryHell, u VeryHell!!!

Siemaaaa!!!! Nie dawno wróciłam do domu, ponieważ spędziłam weekend u VeryHell. Było naprwadę odjazdowo. Śmiechu co nie miara i wygłupów także:D.

Kilka fotek poniżej:
Robimy "obiad"


Przygotowujemy się na obejrzenie "Mamy", oglądając "Smerfy"

Chowamy się przed "Mamą"





Ciepełkooo

    
Poranek kojota... Ps: Zgadnij gdzie jest VeryHell?











     Hyhyhy:) Było na prawdę fajnie. Pomijając fakt, iż VH w nocy usiłowała zrzucić mnie z łóżka i udusić kołdrą. Wstałyśmy o godzinie 10, zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy na spacer. A potem niestety musiałam wracać do domu:(. Ale mam nadzieję, że niedługo VH przyjdzie spać do mnie i znowu będzie zabawa:D

















sobota, 21 września 2013

Ważne!!!

Hej! Jak zapewne wiecie do ogłoszenia kolejnej listy koncertów pozostało już kilka dni. Mamy więc jeszcze szansę na znalezienie Polski na tej liście. Im więcej głosów tym lepiej!
W tym właśnie celu została utworzona petycja:
http://www.petycjeonline.com/one_direction_in_poland_2014
Proszę, rozgłaszajcie ją  gdzie się da.
Ja już się podpisałam, a ty?

piątek, 20 września 2013

Recenzja kosmetyków Kolastyna Young:)

Siema! Wreszcie nadszedł ten upragniony piątek! Jakieś plany na weekend? Ja jeszcze nie wiem, czy moje wypalą, także nic Wam nie mówię:P
Ale przechodząc do sedna sprawy. Mam dla Was kolejną recenzję. Tym razem są to kosmetyki firmy Kolastyna. Z całej serii Young posiadam żel do mycia twarzy (już na wykończeniu), krem nawilżający (również na wykończeniu) i tonik. Może to nie jest wiele, bo jest jeszcze parę produktów z tej serii, ale ja nie czuję potrzeby kupowania czegoś innego.

Zacznę może od kremu, którego używam najdłużej ze wszystkich produktów. Aktualnie na mojej toaletce stoi już chyba trzecie czy czwarte opakowanie. Jestem z tego kremu zadowolona, lubię go używać, szczególnie wieczorem po kąpieli, kiedy moja skóra jest naprawdę przesuszona. Jest bardzo wydajny (starcza na 2-2 i pół miesiąca) i oczywiście dobrze nawilża, nie pozostawiając przy tym świecącej się skóry. Standardowa pojemność, czyli 50 ml. Na opakowaniu pisze, że zapobiega powstawaniu zaskórników, co niestety nie jest prawdą, ale na szczęście nie zatyka porów. Ufff... Jest lekki i szybko się wchłania. Oczywiste też jest, że jest godny polecenia. Cena na pewno nie przekracza 15 zł (przepraszam, że nie powiem Wam dokładnej ceny, ale najzwyczajniej w świecie, zapomniałam) w drogeriach Rossman.

Następnym produktem jest tonik oczyszczająco-ściągający. Nie wysusza skóry, co jest wielkim plusem, ponieważ KAŻDY tonik ściągający jaki miałam, nie dość, że piekł mnie w skórę, to jeszcze okropnie ją wysuszał. Rzadko używam tego toniku, dlatego też po prawie dwóch miesiącach zużyłam połowę. Najczęściej używam go gdy przychodzę spocona po w-fie i chcę zmyć makijaż. Wtedy przecieram twarz dwa razy dobrze nasączonym wacikiem i wszystko ładnie schodzi. Jego pojemność to 200 ml, a cena, tak samo jak krem, nie przekracza 15 zł w Rossmanie. Jeśli też nie lubicie uczucia wysuszonej skóry po użyciu toniku, to warto spróbować.

No i na koniec żel oczyszczający. Który jest kompletnie nie wydajny. Używam go nie cały miesiąc i już muszę wybrać się do sklepu po nowy produkt do mycia. Ogólnie fajnie sprawdza się przy zmywaniu makijażu (w moim przypadku jest to podkład, puder i tusz do rzęs). Byłam mile zaskoczona, kiedy zobaczyłam, że zmył tusz Skandaleyes, z którym miał problem płyn do demakijażu. Jego pojemność to 150 ml, czyli standard. Cena jest taka, jak przy poprzednich produktach, również w Rossmanie. Po mimo tej koszmarnej niewydajności, miło się go używa i może nawet kiedyś do niego wrócę:)

poniedziałek, 16 września 2013

Dzień z życia LikeLipGloss:)

Sieeema!!! Jak Wam mija poniedziałek? Bo mi stanowczo baaardzo dobrze. Dlatego też, chciałbym go opisać.
Powiem Wam szczerze, że lepszego początku tygodnia nie miałam już dawno.
Ale zaczynając od początku.
Moja pierwsza lekcja była to godzina wychowawcza. Wiecie, sprawy organizacyjne i inne pierdoły. 
Początek jak to początek. Wszyscy siedzą śnięci przy ławkach, ale nie długo. W połowie lekcji każdy już zdążył się rozbudzić. Na szczęście wszystkie sprawy organizacyjne były już omówione, dlatego nie było przypału z powodu natężenia dźwięku.

Oczywiście ze strony mojej i VeryHell również nie obyło się bez głupawki. Otóż VH zaczęła bawić się swoją nową gumką do ścierania (żeby nie było:P), na której narysowała smutną buźkę (do tej pory nie wiem dlaczego...) wyginała ją we wszystkie strony i w ogóle. Potem zachciało jej się "bitwy na kopie". Polegało to na tym, że VH udawała, iż jej gumka trzyma długopis, który rzekomo był kopią, a ja musiałam zrobić to samo, tyle że niestety ktoś (czyt. VeryHell) przepołowił moją gumkę w zeszłym roku i teraz mam po prostu dwie małe, i ja "walczyłam" temperówką. Potem wymyśliłyśmy imiona dla naszych przyborów. Gumka VH nazywa się Hans, a moja temperówka Dżoana :D. Następnie nasze "zabawki" poczęły się rozmnażać (co ja pisze?!) i wyszło z tego: mała temperówka, która do tej pory nie została nazwana i mała gumka imieniem Dżoana Junior.
No i rozgrywały się różne scenki typu pijany ojciec, dziecko jako śniadanie do pracy. No po prostu masakra. Czasami zastanawiam się czy nie potrzebny by był psychiatra... Ale nie ważne.

Następną lekcją był j. niemiecki, ale tu nie działo się nic wartego uwagi... a nie, przepraszam VeryHell dostała 4. Jestem z niej dumna! A tak po za tym to nic ciekawego się nie działo, ponieważ nasza nauczycielka wymyśliła sobie, żę mamy siedzieć każdy osobno...

No i, proszę państwa.... MATEMATYKA! Czyli kartkówka. Na szczęście same przerabiane zadania się na niej znalazły. I tu także miałyśmy spory ubaw, ale niestety nie powiem Wam o co chodziło, bo.... ZAPOMNIAŁAM! Przepraszam:(

Niestety po tej lekcji musiałyśmy się rozstać w VeryHell, albowiem biedna jechała do dentysty. Tak swoją drogą, to do tej pory nie odpisała mi na sms'y. Martwię się o nią!
Ale to nie koniec atrakcji na dziś.
Po matmie był jeszcze jeden niemiecki i znów nuda, ale potem był angielski i akcja z "boots" i "shit". Jeżeli wiecie, bądź domyślacie się o co chodzi to dobrze, a jeżeli nie, to nie chcecie tego wiedzieć. Także przy tym też było śmiechu co nie miara i prawie cała lekcja przegadana na ten temat:D

Na zajęciach artystycznych śpiewaliśmy "Rotę", a na religii były zajęcia z praktykantką. Jedyna osoba, która potrafi uciszyć III "e" na religii....

I tym oto sposobem znalazłam się w domu. Wieczorem mam spotkanie do bierzmowania w kościele, dlatego opisuję Wam wszystko teraz.
Mam nadzieję, że spodobała Wam się notka o moim dniu, a ja spadam uczyć się polskiego i przy okazji odrobić zadanie z fizyki..

PaPa:*

niedziela, 15 września 2013

Moje sposoby na naukę

Heeej! Właśnie usiłuję uczyć się polskiego, ale niestety mi to nie idzie (nie pytajcie dlaczego, bo i tak Wam nie powiem!), więc pomyślałam sobie, że opisze Wam mój sposób nauki.

Otóż dziwną rzeczą jest to, iż bardzo dobrze uczy mi się przy muzyce. A już w ogóle, kiedy uczę się polskiego.
I teraz tak, jeżeli mam naprawdę dużo nauki, (np. czyjąś biografię) to dzielę sobie to na części. Staram się to zrobić tak, żeby były one mniej więcej równe. Czytam sobie to tak długo, aż jestem pewna, że będę w stanie to powtórzyć bez pomocy ściągi. I potem powtarzam kilka, lub kilkanaście razy bez patrzenia na ściągę. Następnie robię to samo z kolejną częścią. Potem powtarzam jeszcze raz pierwszą i drugą. Tak jest, jeżeli uczę się przedmiotów humanistycznych. A jeśli chodzi o przedmioty ścisłe czyli matematykę i fizykę, to po prostu staram się rozwiązać jak najwięcej zadań. Natomiast wszystkie wzory z chemii zapisuję na karteczkach. Oczywiście to nie pójdzie Wam tak sprawnie jak nie rozumiecie tego przedmiotu. Wtedy niestety zaleca się korepetycje u kolegi lub koleżanki, bądź dodatkowe zajęcia u nauczyciela. Ważna jest też nauka teorii, bo bez tego daleko nie pojedziecie (wiem coś o tym, bo milion razy tłumaczyłam chemię mojej BF i do tej pory nie ogarnia materiału), a potem nagle się okazuje, że "to wcale nie jest takie trudne!"

No, także tego.... Mam nadzieję, że moje rady się Wam przydadzą i jeżeli jesteście właśnie w klasie 3 gim jak ja, to chętnie pomogę w chemii:)

sobota, 14 września 2013

#9 Imagin Zayn

Edit: Heeej! Jak tam szkoła? Bo u mnie masakra. W poniedziałek mam sprawdzian i kartkówkę, ale co tam! Mam dla Was kolejnego imagina. Pomysłu zaczerpnęłam z teledysku: Nickelback - Lullaby. Mam nadzieję, że Wam się spodoba! :D




-Jestem w ciąży - usłyszałem jej cichy szept. Siedziałem chwilę w bezruchu układając sobie wszystko. Będę ojcem. Ojcem. Będę miał dziecko! Ludzie słyszeliście!?
-To wspaniale! Kocham cię! – wykrzyknąłem po czym mocno uściskałem swoją ukochaną
-Naprawdę? – zapytała z niedowierzaniem, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Tak, jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi! – rzekłem i znów ją pocałowałem. Czyli jednak piątek trzynastego może być dniem szczęśliwym!

*9 miesięcy później*

-Zayn, to już! – usłyszałem , a kiedy dotarło do mnie co [t.i.] właśnie powiedziała otworzyłem szeroko oczy i wyskoczyłem z łóżka. Ogarnąłem się i pomogłem mojej ukochanej zejść po schodach do samochodu.

Łamałem chyba wszystkie możliwe przepisy, byle tylko jak najszybciej znaleźć się w szpitalu. Po 15 minutach zatrzymałem się przed wejściem do szpitala i szybko pobiegłem do lekarzy. 

[T.i] mocno ściskała moja rękę, a ja miałem łzy w oczach, widząc jak cierpi.
Byłem przy niej cały czas, lecz gdy usłyszałem płacz dziecka z moją ukochaną zaczęło się dziać coś nie dobrego. Zostałem wyproszony z Sali. Po 20 minutach, które zdawały się być wiecznością z pomieszczenia, w którym została moja ukochana, wyszedł lekarz.
-Doktorze, i co z nią? – zapytałem zdenerwowany.
-Przykro mi, nie udało nam się uratować pańskiej narzeczonej. – powiedział i tak po prostu odszedł. Odszedł i zostawił mnie samego. Usiadłem z powrotem na krześle i schowałem twarz w dłoniach. Nawet nie zorientowałem się, kiedy po moich policzkach pociekły łzy. Dlaczego akurat ona? Przecież ja sobie nie poradzę! Myślałem. Nagle usłyszałem swoje nazwisko, więc spojrzałem w stronę, z której dobiegał głos.
-Panie Malik, chce pan zobaczyć swojego syna? – zapytała młoda pielęgniarka z delikatnym uśmiechem na twarzy. Skinąłem tylko głową i ruszyłem za nią. Po chwili dotarliśmy do małej Sali, w której ustawione było kilka dziecięcych łóżeczek. Dziewczyna podeszła do jednego z nich i wyciągnęła z niego małe zawiniątko, po czym ostrożnie podała je mi. Powoli przeniosłem wzrok na buźkę dziecka. Jest taki podobny. Te same brązowe oczy i uśmiech.
Uśmiechnąłem się delikatnie i przytuliłem synka do piersi.

*3 dni później*

Zmierzam właśnie w stronę drzwi prowadzących na dziedziniec szpitala. Po drodze zerkam na ladę recepcji. „ADOPCJA” głosił tytuł jednej z ulotek. Po krótkim zastanowieniu się, wziąłem jedną i odszedłem.

Wszedłem do domu i zamknąłem za sobą drzwi. Fotelik, w którym leżał chłopczyk postawiłem na małym stoliku. Nagle coś zaszeleściło w tylnej kieszeni moich jeansów. Wyjąłem papier i zacząłem czytać. Adopcja… Może to jest dobre wyjście z sytuacji?  Jednak po kilku minutach ciągłego myślenia odłożyłem ulotkę na bok. Wyciągnąłem chłopca z fotelika i podążyłem w stronę kuchni.

Usłyszałem płacz dziecka. Niechętnie otworzyłem oczy i spojrzałem na zegarek, stojący na szafce nocnej. 2:45. Westchnąłem i podniosłem się do pionu.
Wziąłem dziecko na ręce i kołysałem nim delikatnie, próbując je uspokoić. Niestety nie udało mi się to. Usiadłem więc w fotelu i czekałem.

Kolejna noc. Kolejny wybuch płaczu. Tym razem o 4:20. Zaczynam mieć tego dość. Niechętnie zmierzam w stronę pokoiku dziecięcego, który urządziliśmy razem z [t.i.]. Zajarzałem do łóżeczka i ujrzałem zapłakaną twarz mojego syna. Wziąłem go na ręce i po raz kolejny zacząłem myśleć o adopcji. Nie zauważyłem nawet, kiedy mały zasnął.

Znów to samo. Nie przerwany płacz dziecka. Wziąłem małego na ręce i położyłem na łóżku. Kiedy wyciągałem telefon z kieszeni spodni, niechcący włączyłem jedno z nagrań zrobionych tuż przed porodem. A na nim moja ukochana opowiadająca o, wtedy jeszcze nie narodzonym dziecku. Chłopczyk momentalnie się uspokoił. Spojrzałem na niego i wyciągnąłem w jego stronę telefon. Patrzył w ekran jak zaczarowany. Gdy nagranie się skończyło wziąłem go na ręce i mocno przytuliłem.
Spojrzałem na ulotkę, która leżała na stoliku nocnym. Chwyciłem ją w dłoń i zgniotłem.
Nigdy więcej myślenia o adopcji. Nigdy! Dam radę! Muszę zrobić to dla [t.i.], dla Jake’a.
I wiem, że moja ukochana jest teraz ze mnie dumna!