Cześć, wszystkim! Dzisiaj notka informacyjna. Ostatnio brak mi weny, dlatego nie pojawił się żaden nowy imagin. I w najbliższym czasie też zapewne się nie pojawi.
Przykro mi z tego powodu, ponieważ nie chcę Was zaniedbywać, ale mój komp uległ małej usterce, dlatego też korzystam z kompa taty,a mój za niedługo leci do Czech, aby mi go naprawili... Tak więc nie miejcie mi tego za złe. Ja sama mam nadzieję, że komputer wróci do mnie jak najszybciej, ale nigdy nic nie wiadomo, prawda?
A z okazji zbliżających się świąt, chciałam życzyć Wam dużo zdrowia, szczęścia, bla bla bla... A dla zwariowanych Directionerek (po raz kolejny) pójścia na koncert 1D, spotkania tych kochanych idiotów i wiele, wiele innych rzeczy związanych z nimi.
Jeszcze raz najlepszego...
I co? Alleluja i do przodu:D
PaPa:*
środa, 27 marca 2013
środa, 20 marca 2013
#6 Imagin Louis
-Nie wierzę, że znowu to zrobił!- pomyślałaś kuląc się w łazience. Łzy spływały po twoich policzkach, a przed oczami miałaś cały czas ten sam obraz.
Usłyszałaś trzask drzwi, a po chwili do twojego pokoju wpadł Twój ojczym. Zamknął drzwi na klucz i powoli się do Ciebie zbliżył. Chciałas krzyczeć, lecz gdy tylko otworzyłaś usta ON zakrył je dłonią.
-Spróbuj krzyczeć, a pożałujesz.- powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Po chwili zabrał rękę, a swoim ciałem przycisnął cię do ściany. Zaczął Cię całować, a po chwili rozbierać. Próbowałaś się wyrwać, ale o był silniejszy. Poddałaś się, lecz z twoich oczu płynęły łzy. Znowu to zrobił. Zgwałcił cię.
Płakałaś cały czas. Nie potrafiłaś tak dłużej żyć. Ojczym na początku był miłym i fajnym facetem. Ale jak to mówią: Pozory mylą. Gdy tylko się do was wprowadził zaczęły się kłopoty. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że twoja matka była głucha na twoje uwagi. Ba! Nawet oskarżała cię, że zmyślasz. Za każdym razem, kiedy mówiłaś jej co działo się, jak jej nie było, wszystko kończyło się kłótnią. Nikt nie wiedział o twoich problemach. Nawet twój najlepszy przyjaciel. Louis. Ty zawsze robiłaś dobrą minę do złej gry. Lecz tym razem nie wytrzymałaś. Drżącymi rękami wyciągnęłaś z szafki małe, srebrne żyletki. Nigdy nie myślałaś, że będziesz ich używać do tych celów. Wyciągnęłaś jedną z pudełeczka i przyłożyłaś ja do nadgarstka. Zrobiłaś jedną długą linię, z której po chwili zaczęła sączyć się krew. Po chwili zrobiłaś jeszcze więcej kresek.
Obudziłaś się w szpitalu. Nie pamiętałaś co się stało. Obok ciebie siedział, a właściwe to spał Louis. Spróbowałaś się podnieść, lecz tym tylko obudziłaś chłopaka. Popatrzyła na ciebie szklącymi się oczami i zapytał:
-Czemu to zrobiłaś?- na początku nie zrozumiałaś, o co mu chodzi, lecz on wyciągnął w górę twój zabandażowany nadgarstek.Nie odpowiedziałaś, odwróciłaś tylko głowę, żeby nie widział twoich łez.
-Odpowiesz mi?
-Louis ja... Ja tak dalej nie mogę.- powiedziałaś łamiącym się głosem. on odwrócił twoja głowę i zmusił do tego, abyś spojrzała mu w oczy.
-Ale o co chodzi?
-On... Mój ojczym... On... Zgwałcił mnie....... Znowu.- teraz już nie potrafiłaś powstrzymać łez. Wtuliłaś się w chłopaka. Po godzinie do sali wpadła twoja mama.
-Ty gówniaro!- wydarła się.- Jak mogłaś zrobić coś takiego! Ja od początku wiedziałam, że z tobą jest coś nie tak.- wypowiedziawszy to wyszła z powrotem na korytarz. Rozpłakałaś się. Nie miałaś już nikogo oprócz Louisa. Ale nie mogłaś nic zrobić. Miałaś dopiero szesnaście lat. Chłopak też ni za wiele mógł. On był już pełnoletni. A ponadto grał w zespole. Tym bardziej nie mogłaś prosić go o pomoc.
-Już wiesz dlaczego się cięłam?- zapytałaś.
-Jak długo to trwa?
-Ale co? Do tej pory to wytrzymywałam, ale ja już tak dłużej nie potrafię.
-Czekaj. Wcześniej powiedziałaś, że znowu. jak długo to trwa?
-Jakieś dwa lata. Odkąd się do nas wprowadził.
-Nie możesz tak tego zostawić. Musisz pójść z tym na policję.
-Ale, Louis ty nic nie rozumiesz. On mi groził, że jak komukolwiek o tym powiem to będzie jeszcze gorzej.
-Spokojnie. Będzie dobrze. zawsze możesz zamieszkać u mnie.
-Nie Louis, nie mogę. Nie jestem pełnoletnia, a poza tym problemów Ci nie brakuje.
-O jakich problemach ty mówisz? [T.I] już dawno chciałem ci to powiedzieć. Ja... Zakochałem się w tobie już dawno, ale nie miałem odwagi, żeby ci o tym powiedzieć.
-Oh, Louis. Ja też cię kocham.- po tych słowach chłopak pocałował cię.
Po tygodniu wyszłaś ze szpitala. Zrobiłaś tak jak powiedział Louis. Zgłosiłaś wszystko na policję. Partner twojej mamy został zamknięty, twoja matka zerwała z tobą kontakt, twierdząc, że ty sobie wszystko zmyśliłaś. Sąd pozwolił ci zamieszkać z Louisem i do dzisiaj tworzycie nierozłączną i przede wszystkim zakochana parę.
----------------------------------------------------------------------------
Siemka! Obiecany imagin już jest. Miał być w weekend, ale wiecie brak weny i czasu robią swoje.
Usłyszałaś trzask drzwi, a po chwili do twojego pokoju wpadł Twój ojczym. Zamknął drzwi na klucz i powoli się do Ciebie zbliżył. Chciałas krzyczeć, lecz gdy tylko otworzyłaś usta ON zakrył je dłonią.
-Spróbuj krzyczeć, a pożałujesz.- powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Po chwili zabrał rękę, a swoim ciałem przycisnął cię do ściany. Zaczął Cię całować, a po chwili rozbierać. Próbowałaś się wyrwać, ale o był silniejszy. Poddałaś się, lecz z twoich oczu płynęły łzy. Znowu to zrobił. Zgwałcił cię.
Płakałaś cały czas. Nie potrafiłaś tak dłużej żyć. Ojczym na początku był miłym i fajnym facetem. Ale jak to mówią: Pozory mylą. Gdy tylko się do was wprowadził zaczęły się kłopoty. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że twoja matka była głucha na twoje uwagi. Ba! Nawet oskarżała cię, że zmyślasz. Za każdym razem, kiedy mówiłaś jej co działo się, jak jej nie było, wszystko kończyło się kłótnią. Nikt nie wiedział o twoich problemach. Nawet twój najlepszy przyjaciel. Louis. Ty zawsze robiłaś dobrą minę do złej gry. Lecz tym razem nie wytrzymałaś. Drżącymi rękami wyciągnęłaś z szafki małe, srebrne żyletki. Nigdy nie myślałaś, że będziesz ich używać do tych celów. Wyciągnęłaś jedną z pudełeczka i przyłożyłaś ja do nadgarstka. Zrobiłaś jedną długą linię, z której po chwili zaczęła sączyć się krew. Po chwili zrobiłaś jeszcze więcej kresek.
Obudziłaś się w szpitalu. Nie pamiętałaś co się stało. Obok ciebie siedział, a właściwe to spał Louis. Spróbowałaś się podnieść, lecz tym tylko obudziłaś chłopaka. Popatrzyła na ciebie szklącymi się oczami i zapytał:
-Czemu to zrobiłaś?- na początku nie zrozumiałaś, o co mu chodzi, lecz on wyciągnął w górę twój zabandażowany nadgarstek.Nie odpowiedziałaś, odwróciłaś tylko głowę, żeby nie widział twoich łez.
-Odpowiesz mi?
-Louis ja... Ja tak dalej nie mogę.- powiedziałaś łamiącym się głosem. on odwrócił twoja głowę i zmusił do tego, abyś spojrzała mu w oczy.
-Ale o co chodzi?
-On... Mój ojczym... On... Zgwałcił mnie....... Znowu.- teraz już nie potrafiłaś powstrzymać łez. Wtuliłaś się w chłopaka. Po godzinie do sali wpadła twoja mama.
-Ty gówniaro!- wydarła się.- Jak mogłaś zrobić coś takiego! Ja od początku wiedziałam, że z tobą jest coś nie tak.- wypowiedziawszy to wyszła z powrotem na korytarz. Rozpłakałaś się. Nie miałaś już nikogo oprócz Louisa. Ale nie mogłaś nic zrobić. Miałaś dopiero szesnaście lat. Chłopak też ni za wiele mógł. On był już pełnoletni. A ponadto grał w zespole. Tym bardziej nie mogłaś prosić go o pomoc.
-Już wiesz dlaczego się cięłam?- zapytałaś.
-Jak długo to trwa?
-Ale co? Do tej pory to wytrzymywałam, ale ja już tak dłużej nie potrafię.
-Czekaj. Wcześniej powiedziałaś, że znowu. jak długo to trwa?
-Jakieś dwa lata. Odkąd się do nas wprowadził.
-Nie możesz tak tego zostawić. Musisz pójść z tym na policję.
-Ale, Louis ty nic nie rozumiesz. On mi groził, że jak komukolwiek o tym powiem to będzie jeszcze gorzej.
-Spokojnie. Będzie dobrze. zawsze możesz zamieszkać u mnie.
-Nie Louis, nie mogę. Nie jestem pełnoletnia, a poza tym problemów Ci nie brakuje.
-O jakich problemach ty mówisz? [T.I] już dawno chciałem ci to powiedzieć. Ja... Zakochałem się w tobie już dawno, ale nie miałem odwagi, żeby ci o tym powiedzieć.
-Oh, Louis. Ja też cię kocham.- po tych słowach chłopak pocałował cię.
Po tygodniu wyszłaś ze szpitala. Zrobiłaś tak jak powiedział Louis. Zgłosiłaś wszystko na policję. Partner twojej mamy został zamknięty, twoja matka zerwała z tobą kontakt, twierdząc, że ty sobie wszystko zmyśliłaś. Sąd pozwolił ci zamieszkać z Louisem i do dzisiaj tworzycie nierozłączną i przede wszystkim zakochana parę.
----------------------------------------------------------------------------
Siemka! Obiecany imagin już jest. Miał być w weekend, ale wiecie brak weny i czasu robią swoje.
piątek, 15 marca 2013
#5 Imagin Liam cz. III (ostatnia)
Hej! Tak jak obiecałam, dodaję imagina o Liam'ie. Część ostatnia. Z racji tego, że mamy weekend postaram się napisać jeszcze jakieś imaginy, lecz nie wiem jak będzie to wyglądao w praktyce.
Ale nie przedłużając zapraszam do czytania.
------------------------------------------------------------------------------
Ale nie przedłużając zapraszam do czytania.
------------------------------------------------------------------------------
-O, ale bym zjadła śledzia.- powiedziałaś, a Liam popatrzył
na ciebie spode łba.- No co?!- zapytałaś zirytowana.
-Nie, nic . Poczekaj tu chwilę, zaraz wrócę.- Przyszedł po
10 minutach z pełną reklamówką.
-Co tam masz?- zapytałaś, a on zaczął wymieniać co
zakupił. Po chwili dodał.
-Ale masz się ze mną podzielić.
-Okej, wracamy do domu?
-Jasne.- rzucił, pomógł ci wstać i ruszyliście w stronę
wyjścia. Jak wróciliście chłopak z prędkością światła wyjął telefon i zadzwonił
do mamy, a potem do chłopców, aby powiadomić ich, iż będzie miał syna. Plecy
bolały cię okropnie, gdy Liam to zauważył, postanowił zrobić ci masaż. Był u ciebie
jeszcze przez tydzień potem musiał wracać. Mieliście spotkać się na następne
badania, i obiecał, że przywiezie ze sobą chłopców. Czas mijał nie miłosiernie
szybko, po miesiącu twój brzuch był taki wielki, że nie byłaś w stanie sama
zawiązać sznurówek w butach. Niestety przez najbliższe dwa miesiące nie zapowiadało
się, żeby zmalał.
Wreszcie nadszedł poniedziałek i przyjechali chłopcy. Na
początku chcieli się na ciebie rzucić, ale gdy zobaczyli wielką ciebie,
zmieszali się. Tylko Liam podszedł pocałował cię i przytulił.
-A wy co? Nie
przywitacie się?- zapytałaś. Kiedy usłyszeli te słowa rzucili się na ciebie,
lecz tym razem nie tak gwałtownie. Weszliście do środka, chłopcy rozsiedli się
na kanapie, a ty zrobiłam herbatę. Rozmawialiście o dziecku, o tym co u nich
słychać i w ogóle.
-Wow- powiedział po chwili Zayn.- Aleś ty wielka.- nie
powiesz rozbawiło cię to, wiesz, że nie chciał cię obrazić.
-No, a czegoś ty się spodziewał? W końcu jestem w siódmym miesiącu ciąży.-
skarciłaś go wzrokiem. Nie odzywał się już na ten temat. Badania jak zwykle
były doskonale. Chłopcy wyjechali, a ty miałaś coraz większe problemy z
poruszaniem się. Miałaś termin na 18 kwietnia, dlatego nie zdziwiłaś się jak
tydzień wcześniej przyjechał Niall i chłopcy.
-A wy tu czego?- zwróciłaś się do chłopców (oprócz Liam’a).
-A wy tu czego?- zwróciłaś się do chłopców (oprócz Liam’a).
-No bo wiesz, mamy teraz kilku miesięczną przerwę w
koncertowaniu i pomyśleliśmy, że ucieszysz się.
-Pewnie, że się cieszę głuptasy.- powiedziałaś i
przytuliłaś się do każdego. Akurat byłaś w trakcie przygotowywania rzeczy do
szpitala, bo jak to mówi twoja mama „lepiej nosić niż się prosić”. Oglądali
ubranka dziecięce, a ich podziwom towarzyszyły krótkie „ooo”. Tak szczerze
mówiąc, to nie dziwiłaś się tym, ubranka były naprawdę słodkie. Dwa dni przed
ustalonym terminem, zaczęłaś się źle czuć.
-Ty, ale nie wkręcasz nas?- panikował Harry.- nie
odpowiedziałaś nic, tylko zmroziłaś go wzrokiem. Nie miałaś siły mówić. Tak
bolał cię brzuch i plecy. Niall zadzwonił po pogotowie, a Liam pomagał zachować
względny spokój. Harry jak zwykle panikował, był przerażony bardziej niż ja czy
Liam. Chłopaki latali po domu jak poparzeni co chwilę krzycząc „No gdzie jest
to pogotowie?!” Tylko Liam, ty i Louis byliście spokojni. Jeżeli twoje wrzaski
i płacz można nazwać spokojem. Ukochany kucał naprzeciwko ciebie i pomagał
oddychać, a jednocześnie mówił, że wszystko będzie dobrze. Louis w ogóle się
nie odzywał, tylko masował twoje plecy. Po półgodzinie nareszcie przyjechało
pogotowie.
*perspektywa Louis’a*
Z Sali można było usłyszeć krzyki, [T.I.] wrzeszczała to
z bólu, to na Liam’a „biedny chłopak”-
pomyślałem.
-Hej Louis, nad czym tak rozmyślasz?- z zamyślenia wyrwał
mnie Niall.
-Nad[T.I.] i Liam’em. Ciekawe jak długo to potrwa.- Niall
przytaknął i zaczął pisać sms. Po chwili przyjechali rodzice [T.I.].
-Co się dzieje?- zapytała mama.
-Nie słyszy pani?- zapytałem jakby to było oczywiste. Po
godzinie hałas ucichł, a z Sali wyszedł przerażony i jednocześnie szczęśliwy Liam.
-Jestem… ojcem.- powiedział. Gdy to usłyszeliśmy
rzuciliśmy się na niego. Rodzice dziewczyny weszli do Sali, a potem co samo
zrobił on.
* twoja perspektywa*
Siedziałaś na łóżku z małym Benem na rękach, kiedy weszli
rodzice i Liam.
-Jak się czujesz?- zapytała mama siadając obok.
-Dobrze, ale jestem zmęczona.- odparłaś nie mogąc
przestać się uśmiechać. Kiedy rodzice pojechali do domu, do Sali weszli
chłopcy.
-Jak tam?- zapytał Louis uśmiechając się do śpiącego
Bena. Rozmawialiście jeszcze trochę, dopóki twój skarb się nie obudził. Poprosiłaś
chłopców, aby wyszli, bo ty musiałaś nakarmić małego. Został tylko Liam. Kiedy
Ben się najadł chłopak wziął go na ręce, a zespół przyszedł z powrotem. Nawet
się nie obejrzałaś, a Ben wrócił na twoje ręce. Zrobiło się późno.
Po trzech dniach wyszłaś ze szpitala. Byłaś naprawdę
zmęczona. W domu czekała na ciebie niespodzianka. Chłopcy kupili wszystkie potrzebne
rzeczy dla dziecka. Byłaś im za to bardzo wdzięczna. Zaoferowali swoją pomoc
przy małym. Nie protestowałaś, ponieważ miałaś do nich zaufanie. Kiedy ty
położyłaś się spać, chłopcy zajmowali się małym.
Liam został jeszcze przez dwa miesiące, a w Internecie
wrzało od waszych i Bena zdjęć. W końcu postanowiliście się zaręczyć i wyjechać
do Londynu. Twoi rodzice nie byli zachwyceni tym pomysłem, lecz nie
protestowali, przecież byłaś już dorosła. W Londynie urządziliście pokój dla
Bena i żyliście długo i szczęśliwie do następnej trasy One Direction.
Kolejne święto...
Siemaneczko! Dziś kolejny post o świętowaniu... Tym razem Red Nose Day. Jak zapewne wiecie chłopcy współpracują z nimi. Co jakiś czas dostają pewne "wyzwania". Na dzisiaj Louis miał pofarbować włosy na czerwono lub rudo, co oczywiście zrobił:
I jak Wam się podoba? Mnie tak średnio, ale skoro to na cele charytatywne to... czemu nie?
Następny jest Niall, który przez cały dzisiejszy dzień nie może się odzywać. Z tego co wiem, idzie mu to całkiem nieźle.
No i Zayn. On zaś miał zgolić brodę Bena Winstona.Niestety nie wiem jakie zdania dostali Liam i Harry, ale wiem, że chłopcy dzisiaj dadzą występ, gdzie zaśpiewają One Way Or Another. Występ będzie można zobaczyć na BBC one o godzinie 20:00.
Aha... i prawie bym zapomniała. Widzieliście to! Mój blog ma dokładnie 5[69] wyświetleń. Coś mi mówi, że Harry Styles czuwa nade mną.
Ale jestem podjarana.
Jeszcze dzisiaj wieczorem pojawi się nowa część imagina o Liam'ie.
Do zobaczenia! Cześć!
Następny jest Niall, który przez cały dzisiejszy dzień nie może się odzywać. Z tego co wiem, idzie mu to całkiem nieźle.
No i Zayn. On zaś miał zgolić brodę Bena Winstona.Niestety nie wiem jakie zdania dostali Liam i Harry, ale wiem, że chłopcy dzisiaj dadzą występ, gdzie zaśpiewają One Way Or Another. Występ będzie można zobaczyć na BBC one o godzinie 20:00.
Aha... i prawie bym zapomniała. Widzieliście to! Mój blog ma dokładnie 5[69] wyświetleń. Coś mi mówi, że Harry Styles czuwa nade mną.
Ale jestem podjarana.
Jeszcze dzisiaj wieczorem pojawi się nowa część imagina o Liam'ie.
Do zobaczenia! Cześć!
czwartek, 14 marca 2013
Kolejny dzień Directioner... Tym raze z całego świata
No siemka! Tak, tak to kolejny dzień Directioners. Jak widzicie po tytule, obchodzą go Directioners z całego świata. Tak więc chciałam życzyć Wam tego samego co poprzednio. Mianowicie abyście spotkały tych pięciu waritów i wszystkiego czego sobie jeszcze zapragniecie w związku z nimi. Czemu pisze o tym dopiero teraz? Ponieważ dopiero przed chwilą wróciłam ze szkoły. Jak już kiedyś wspominałam, życie nastolatka nie jest łatwe.
Jeszcze chciałam dodać co w związku z naszym "świętem" możecie zrobić. Otóż na nadgarstku napiszcie "Directioner", załóżcie coś w paski (ja mam na sobie sweter w paski), przeglądajcie się w każdym możliwym miejscu i mówcie jakie to jesteście piękne (a co, każdemu się należy), dużo jedzcie, na każdego kota wołajcie "PUSSY".
Mam nadzieję, że niczego nie przegapiłam. Pomysły wzięłam z facebooka z różnych fanpagów.
Papa:*
Jeszcze chciałam dodać co w związku z naszym "świętem" możecie zrobić. Otóż na nadgarstku napiszcie "Directioner", załóżcie coś w paski (ja mam na sobie sweter w paski), przeglądajcie się w każdym możliwym miejscu i mówcie jakie to jesteście piękne (a co, każdemu się należy), dużo jedzcie, na każdego kota wołajcie "PUSSY".
Mam nadzieję, że niczego nie przegapiłam. Pomysły wzięłam z facebooka z różnych fanpagów.
Papa:*
środa, 13 marca 2013
#4 Imagin Liam cz.II
Następnego dnia wsiedliście w samolot i udaliście się do
Polski.
-Już jesteśmy!- zawołałaś przerażona „jak im to powiedzieć?”.
Na to pytanie nie znalazłaś odpowiedzi. Kiedy usiedliście w kuchni w czwórkę,
zapadła niezręczna cisza.
-To co chcieliście nam powiedzieć?- zaczął tata.
-Bo… Ja… My… zaliczyliśmy wpadkę- wykrztusiłaś to
wreszcie z siebie.
-Co?!- krzyknęła mama.- Ja się chyba przesłyszałam.
Poczekaj. Mam rozumieć, że jesteś w ciąży?- zapytała, a ty pokiwałaś twierdząco
głową.
-Boże [T.I.], myślałam, że jesteś rozsądniejsza. Nie mogę
w to uwierzyć. A ty Liam? Jesteś starszy, powinieneś mieć więcej oleju w
głowie.
-Wiem proszę pani, to moja wina.- ale mama już nic nie
mówiła, tylko usiadła i rozpłakała się. Tata też się nie odzywał, widać było,
że zawiódł się na tobie. Postanowiliście pójść do twojego pokoju. Zamknęłaś
drzwi i wyciągnęłaś telefon.
-Gdzie dzwonisz?- zapytał Liam.
-Do lekarza.- odpowiedziałaś jakby to było oczywiste.
Umówiłaś się na następny dzień, na godzinę dwunastą.
-No to już po wszystkim.- rzuciłaś i odetchnęłaś z ulgą.-
Żadne z rodziców nie powiedziało, że mamy się wynosić z ich życia.
-Taa. Kocham cię- wypalił ni z tego ni z owego Liam. W
zamian pocałowałaś go. Leżeliście sobie i rozmawialiście, o tym co będzie
później. Potem oboje zasnęliście. Liam wstał jako pierwszy, zrobił śniadanie i
nakrył do stołu. Jak zeszłaś, byłaś mile zaskoczona. Rodzice tez nie potrafili
wyjść z podziwu. Zajadali się naleśnikami, ale jak skończyli tata zaczął swój
monolog.
-Dzieci, postąpiliście bardzo nie rozsądnie, ale
przemyśleliśmy z mamą wszystko i doszliśmy do wniosku, że pomożemy Wam. W końcu
jesteś naszym dzieckiem- tata mówił teraz do ciebie- ale jest jeden warunek.
-Jaki?- Liam uprzedził twoje pytanie.
-Musicie się pobrać, a jeżeli nie chcecie się pobierać to
chociaż się zaręczcie.
-Dobrze.- powiedziałaś rozluźniona i z promiennym uśmiechem
na twarzy.-Och! Musimy już lecieć.- rzekłaś patrząc na zegarek o dwunastej
mieliście wizytę u lekarza, a teraz była 11:30.
Gdy
weszliście do budynku, z twarzy Liam’a dało się wyczytać, że jest
przestraszony.
-Nie bój się. To nie w ciebie będą zaglądać.- powiedziałaś
z rozbawieniem na twarzy.
-Chyba jestem zazdrosny.- powiedział przeciągając cię do
siebie.
-O co? O Lekarza?
-No… tak. W końcu to on będzie w ciebie zaglądać.
-Nie martw się, to jest kobieta.- uśmiechnęłaś się do
niego, a on odetchnął z ulgą. Siedzieliście jeszcze przez chwilę, a potem
pielęgniarka wywołała twoje nazwisko. Kiedy Liam ruszył za tobą, kobieta
zagrodziła mu drogę.
-Pana zawołam za chwilę.- rzekła, a Liam spojrzał na
ciebie. Weszłaś do gabinetu, tam zostałaś przesłuchana i zbadana. Dowiedziałaś
się, że jest to połowa drugiego tygodnia ciąży. Pielęgniarka wpuściła Loam’a,
uśmiechnęłaś się do niego i czekaliście na USG. Wasze dziecko wyglądało jak mała
krewetka, ale już je kochałaś. Po wyjściu z budynku twój kochany był tak
szczęśliwy, że przytulił cię jednocześnie podnosząc do góry.
-Hahaha. Wariacie ty mój.- powiedziałaś i pocałowałaś go.
Było ciepło, postanowiliście pójść do parku. Cały czas rozmawialiście o
dziecku. O tym jak będzie wyglądało, czy odziedziczy talent po tacie itd.
Liam
wyjechał już tydzień temu. Z rodzicami dobrze się dogadywałaś, można by
przypuszczać, że mama nawet zaczynała się ciszyć z tego, że będzie babcią. [I.T.P.]
też powiedziałam. Za dwa tygodnie kolejna wizyta. Więc nie miałaś czasu, aby
się za Liam’em porządnie stęsknić. Żyłaś po staremu, oczywiście nie balowałaś po
nocach i omijałaś alkohol jak ogień, ale po za tym spotykałaś się ze znajomymi,
jeszcze im nie powiedziałaś o swoim stanie.
Tak
minęły cztery miesiące, już zaczynałaś się zaokrąglać. Robiło się coraz zimniej,
lecz nie przeszkadzało ci to. Cały czas prowadziłaś aktywny tryb życia. Kiedy Liam
przyjechał na kolejną wizytę, ku twojemu zdziwieniu przywiózł ze sobą chłopców.
Otworzyłaś drzwi i cała piątka rzuciła się na ciebie.
-Uważajcie!- krzyknęłaś kiedy cię ściskali, momentalnie
odsunęli się od ciebie.- Ale to nie znaczy, że macie przerywać.- tym razem
każdy podszedł i z osobna cię uściskał.
-Ale ładnie wyglądasz- rzekł Liam.
-Nie podlizuj się- wytknęłaś mu.
-Ma racje.- krzyknęli wszyscy.
-Ej, a może byście weszli?- zaproponowałaś, jak
powiedziałaś tak zrobili. Twoich rodziców jeszcze nie było. Siedzieliście tak i
gadaliście. W końcu Louis nie wytrzymał i zapytał:
-No.. a ten… rusza się?
-Co?- zapytałaś zbita z tropu.
-No wiesz, dziecko.- powiedział spięty.
-No- uśmiechnęłaś się.- Chcesz sprawdzić?- zapytałaś, a
on pokiwał głową. Wzięłaś, więc jego dłoń i przyłożyłaś do miejsca gdzie
poczułaś ruch. Poczekałaś chwilę, aż dziecko znów się poruszyło. Gdy on też to
poczuł, powiedział:
-Wooow- i powoli zabrał rękę. Po chwili każdy z chłopców
siedział przy tobie chcąc sprawdzić czy to prawda.
-Hej! Dajcie już jej spokój!- krzyknął zirytowany Liam.
-Te Sherlock, chodź tu- nie wiesz czemu go tak nazwałaś.
Ale wykonał polecenie i przysunął się bliżej. Ujęłaś jego dłoń i przyłożyłaś do
brzucha, kiedy zapatrzył się na ciebie, wciąż trzymając rękę na brzuchu,
pocałowałaś go. Rodzice nie byli zdziwieni widokiem chłopców. Przyszli
przywitali się i wrócili do swoich obowiązków. Chłopcy i ty gadaliście jeszcze
długo. Potem wszyscy zasnęliście. Następnego dnia ty i Liam zerwaliście się z
samego rana z powodu umówionej wizyty u lekarza. Zostawiliście chłopcom kartkę
i wyszliście. Byliście trochę zawiedzeni, że nie możecie jeszcze poznać płci waszego
dziecka. Pani doktor kazała przyjść za dwa miesiące i wtedy powie wam czy
będzie chłopiec czy dziewczynka. Zespół był tylko trzy dni. Kiedy wyjechali.
Pierwszy raz od dawna weszłaś na jakąś stronę plotkarską.
Mamy dla Was,
wszystkich fanów One Direction, rozczarowującą wiadomość. Liam Payne i jego
dziewczyna [T.I.] [T.N.] najprawdopodobniej spodziewają się dziecka. Nasz
fotograf widział ich jak 25.11 wychodzili z kliniki ginekologicznej. Poniżej
kilka zdjęć.
Tak brzmiała wiadomość, to nie była plotka. Cieszyły cię
komentarze typu „Ale fajnie, życzę im szczęścia”, ale aż się roiło komentarzy
typu „Nie nawidzę tej suki, pewnie wzięła Liam’a na dziecko, żeby wyciągnąć
kasę.” Albo „Ona i jej bachor zniszczą Liam’owi karierę. Życzę jej jak
najgorzej”
Bardzo bolały cię te słowa, lecz co mogłaś na to
poradzić. Poniżej znalazłaś jeszcze jedną plotkę, która brzmiała:
Nasze obawy się
potwierdziły. Liam Payne członek słynnego zespołu One Direction i [T.I] [T.N.]
spodziewają się dziecka. Wczoraj widziano ich w parku w jej rodzinnym mieście.
Para spacerowała sobie spokojnie rozmawiając. Poniżej zdjęcia na których widać już
dość duży brzuszek dziewczyny. Co o tym sądzicie?
Właśnie tego obawiałaś się najbardziej. Plotki
rozchodziły się jak świeże bułeczki.
Cieszyłaś się, że jesteś w ciąży, ale nie chciałaś, aby
dowiedział się o tym cały świat.
Ostatnio w telewizji emitowany był koncert chłopaków.
Każdy cieszył się z tego co robi, lecz
Liam był przeszczęśliwy.
Liam był przeszczęśliwy.
Z dnia na dzień byłaś coraz grubsza, tak szczerze, trochę
cię to przerażało. Nie mieściłaś się już w swoje stare ubrania. Trochę
pożyczałaś od mamy, a trochę ciuchów sama sobie kupiłaś.
Wreszcie przyszedł
styczeń, przyjechał Liam i poszliście na USG. Tam usłyszeliście bicie
serduszka waszego dziecka i poznaliście płeć. Ku uciesze Liam’a miał być to
chłopiec. Rozpierała go duma. Gdy wyszliście z budynku powiedział:
-Ha! Na pewno zostanie piłkarzem.
-Wariacie ty mój. Nie planuj jeszcze, okej?
-Czemu? Ale jestem szczęśliwy.- powiedział i pocałował cię.
-Właśnie widzę.- rzuciłaś z uśmiechem na twarzy. Chwile
debatowaliście gdzie mamy pójść i w końcu postanowiliście pójść do galerii
handlowej. Chodziliście po sklepach z ubraniami, myślałaś, że kupisz coś sobie,
lecz Liam nie dawał ci pójść nic pooglądać, ponieważ miał fazę na ubranka
dziecięce.
-Hej! Ja też muszę w czymś chodzić- rzekłaś i udałaś, że
się obrażasz.
-Ach, no dobra. Chodź wybierzemy coś.- wyparował i
pociągnął cię do sekcji ciążowej. Liam wybrał ci to:


i uparł się, że musisz je mieć, a ty wybrałaś sobie dwie
sukienki i spodnie. Liam wyrwał ci z rąk torby i poszliście na gorącą czekoladę.
Jak zawsze nie miałaś zachcianek teraz napadła cię ochota na śledzie.
-O, ale bym zjadła śledzia.- powiedziałaś, a Liam popatrzył
na ciebie spode łba.- No co?!- zapytałaś zirytowana.
poniedziałek, 11 marca 2013
#3 Imagin Liam. Cz.I
Siemka! To znowu ja! Dziś postanowiłam wstawić imagina. Będzie podzielony na kilka części, gdyż jest strasznie długi.
Zapraszam do czytania!
----------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam do czytania!
----------------------------------------------------------------------------------
Wreszcie nadszedł sierpień. Liam niedługo obchodził
urodziny. Oczywiście zostałam zaproszona, już nie mogłam doczekać się tego
dnia. Umówiliśmy się z Niall’em, że to ja przyjadę do Londynu, w końcu byłam
tam już nie raz, a po za tym on tez ma tam znajomych.
Nareszcie-
pomyślałaś siedząc wygodnie w samolocie.- jeszcze dwie godziny i będę przy
ukochanym.- Lot przebiegł wyjątkowo szybko. Na parkingu przed lotniskiem czekał
na ciebie Liam. Podbiegłaś do niego i zarzuciłaś mu ręce na szyję, całując go przy
tym namiętnie i długo.
-Wszystkiego najlepszego- powiedziałaś, gdy już się od
niego oderwałaś.
-Dziękuję- odparł twój ukochany i jeszcze raz cię
pocałował.
-Jedziemy?
-Tak, stęskniłem się za tobą.
-Ja za tobą też.
Kiedy
dojechaliście do jego domu, wzięłaś prysznic , przebrałaś się, pomalowałaś i
już byłaś gotowa.
-Pięknie wyglądasz.- powiedział Liam.
-Dziękuję, ty tez niczego sobie.- odparłaś i znów go
pocałowałaś. Trwaliście tak w pocałunku, dopóki Liam’owi nie zadzwonił telefon.
-Przepraszam- rzucił kiedy się rozłączył.- chłopcy już
się nie cierpliwą. Jedziemy?
-Jak najbardziej.- w klubie było głośno, chłopcy z jakimiś
znajomymi już czekali na was przy stoliku. Podeszliście do nich i Liam
przedstawił cię pozostałym. Jedna dziewczyna z długimi czarnymi włosami i tak
samo czarnymi oczami patrzyła na ciebie jakbyś jej rodzinę zabiła. Widać było,
ze nie przypadłaś jej do gustu. Nie przejmowałaś się tym zbyt długo, gdyż Liam
porwał cię do tańca, potem to samo zrobili pozostali. Bawiłaś się świetnie,
wypiłaś jak na ciebie dużą ilość alkoholu pod postacią kilku drinków i paru piw.
Bawiłaś się w najlepsze .Pamiętasz jak wróciliście do domu i jak obściskiwałaś
się zLiam’em, niestety nie pamiętasz co było potem. Obudziłaś się około
jedenastej. Liamjuż nie spał.
-Dzień dobry.- powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Czeeeść- odparłaś jednocześnie ziewając.
-Jak tam głowa?
-A wiesz, że nawet dobrze. Tyle że nie pamiętam co
robiliśmy po powrocie.- powiedziałaś nieśmiało.
-No… Wiesz, pierwszy raz się kochaliśmy.- Niall spalił
buraka.
-Że co?!- chyba się przesłyszałaś. Nie zaprzeczałaś było
to wspaniałe uczcie, lecz jak to ty, spanikowałaś.- Przepraszam.
-Za co? Było super.- rzucił chłopak i cię przytulił.
Odwzajemniłaś uścisk. Kiedy już się ogarnęłaś, poszłaś do łazienki i ubrałaś
się. Na dół przyciągnęły cię smakowite zapachy.
-Co tak smacznie pachnie?- zapytałaś opierając się o
futrynę drzwi w kuchni.
-Twoje ulubione naleśniki.- powiedział twój chłopak i
gestem wskazał żebyś usiadła. Po śniadaniu poszliście na spacer i do chłopaków.
Nie wiesz czy Liam powiedział im o tym co stało się w nocy, lecz po ich dumnych
spojrzeniach można było wywnioskować, że tak. Siedzieliście u nich do późnego
wieczora, gdy wróciliście, nie miałaś nawet siły, aby się rozebrać. Walnęłaś
się na łóżko obok Liam’a i wtuliłaś się w jego ciepły tors. Zasnęłaś z
prędkością światła.
Zerwałaś się z łóżka o
szóstej. Obudziły cię straszne nudności. Pobiegłaś więc szybko do łazienki,
gdzie tuliłaś się do muszli, cały czas nie wiedząc czy już ci przeszło.
-Co ci jest?- zapytał zaspany Liam.
-Nie wiem.- powiedziałaś i znowu puściłaś pawia. Ukochany
podszedł do ciebie i pomasował cię po plecach. Kiedy ci przeszło Liam pomógł ci
wrócić do łóżka, tam otulił cię cieplą kołdrą, a sam poszedł do kuchni. Wrócił
z kubkiem gorącej herbaty.
-Napij się.- powiedział siadając obok ciebie. Pociągnęłaś
łyk herbaty i od razu się skrzywiłaś.
-Fujj- powiedziałaś ledwo przełykając ciecz.- Czemu dałeś
mi gorzką herbatę?
-Tylko taka pomaga przy zatruciu.- Powiedział i zamilkł.
Jak znów się obudziłaś była dziesiąta. Wstałaś ostrożnie, w obawie, że nudności
powrócą, lecz nic takiego nie zaobserwowałaś. Jak zeszłaś na dół w salonie
ujrzałaś Liam’a i Louis’a.
-Jak się czujesz?- zapytał twój ukochany z troską w
głosie.
-Już lepiej.- odrzekłaś cicho, nadal byłaś za słaba na
głośne mówienie czy gwałtowne ruchy. Podeszłaś powoli do kanapy i usiadłaś obok
Liam’a, a on objął cię ramieniem. Siedzieliście w milczeniu, chłopcy oglądali jakiś
mecz, a ty zastanawiałaś się czym mogłaś się zatruć. Nawet nie zorientowałaś
się kiedy Louis wyszedł. W twoim brzuchu zaburzało.
-Chcesz cos zjeść?
-Nie wiem.
-Zaraz coś wymyślę.- rzucił chłopak, a ty zostałaś sama w
salonie. Przyniósł ci lekkie kanapki i herbatę. Zjadłaś powoli.
Tak
minął kolejny tydzień, czyli rano zrywałaś się i rzygałaś, a po południu ci
przechodziło. W końcu, te objawy cię zaniepokoiły. Kiedy Liam był na próbie,
postanowiłaś pójść do apteki. Tam zakupiłaś test ciążowy i wróciłaś do domu.
Gdy zobaczyłaś wynik, nie mogłaś uwierzyć własnym oczom. Test był pozytywny. To
było jakby ktoś kopnął cię w brzuch. Stoczyłaś się po ścianie na podłogę, nogi
podciągnęłaś pod brodę i zalałaś się łzami. Nie wiesz ile płakałaś, lecz Liam
był mocno zaskoczony, gdy wszedł do łazienki, a na szafce zobaczył otworzone
pudełko z napisem „test ciążowy” i ciebie płaczącą pod ścianą.
-Błagam, powiedz, że to nie prawda.- powiedział
przerażony, kucając naprzeciwko ciebie.
-Niestety. Wpadliśmy.- powiedziałaś przez szloch. A on
już nic nie mówił, tylko cię przytulił.
-Jakoś sobie poradzimy.- uspokajał cię. Pociągnął cię w
górę i zaprowadził do salonu, przykrył kocem i podał gorącą herbatę. Nie było
jeszcze późno, gdy nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi.
-O matko, totalnie zapomniałem, że umówiliśmy się z
chłopakami.- powiedział i ruszył w kierunku drzwi. Chłopcy byli bardzo
pobudzeni. Liam najwyraźniej nie dał po sobie poznać, że coś się dzieje.
-Siema!- krzyknęli wszyscy.Ty nic nie mówiłam, po prostu
nie miałaś na to siły.
-Mamy mały problem.- odparł Liam drapiąc się po głowie, a
ty spojrzałaś na niego spode łba.
-No dobra nie taki mały.- powiedział wreszcie.
-Co? Wpadliście?- zażartował Louis, lecz jak zobaczył wasze
miny, pewnie od razu ugryzł się w język.
-Lou, to nie są żarty.- powiedziałaś w końcu ochrypłym od
płaczu głosem.
-Wy sobie jaja robicie, prawda?- odezwał się Zayn.
-Nie.- wyparował Liam.
Siedzieliście
tak w drętwej atmosferze. Co jakiś czas Louis rzucał sucharami, które tylko
jego śmieszyły. Po kilku próbach rozśmieszenia reszty, w końcu się poddał i
włączył jakiś mecz. A ty myślałaś jak powiesz o tym rodzicom, [I.T.P.} i
czy twoje życie będzie jeszcze takie jak
kiedyś. Ale przynajmniej wiedziałaś jedno, wiedziałaś, że twoje marzenie, czyli
pójście na studia weterynaryjne prysnęło niczym bańka mydlana. Nie zauważyłaś
jak po twoim policzku potoczyła się samotna łza.
-Wszystko będzie dobrze, jakoś sobie poradzimy.-
pocieszał cię Liam, a ty naiwnie mu wierzyłaś. Gdy przyszła 22 chłopcy zaczęli
się zbierać. Ty też wstałaś, wyciągnęłaś się, starannie złożyłaś koc.
Poszłaś do łazienki.- Dobrze, ze kupiłam dwa testy-
pomyślałaś. Wyciągnęłaś test z opakowania i wykonałaś go. Twoja nadzieja
prysnęła, drugi test też wyszedł pozytywnie. Nie wiedziałaś czy masz się śmiać
czy płakać. Dlatego poszłaś na kompromis i napuściłaś wody do wanny. Po długiej
kąpieli, poszłaś do sypialni. Liam sprawdzał coś w Internecie.
-Co robisz?- spytałaś.
-A tak patrzę czy jest cos ciekawego.- podeszłaś więc
bliżej i spojrzałaś na monitor. Czytał wiadomości na temat dzieci. Mimowolnie
się uśmiechnęłaś.
-Kocham cie, wiesz?- powiedziałaś całując go w policzek.
-Wiem, ja ciebie też. – wyłączył komputer i pociągnął cię
w taki sposób, że usiadłaś na jego kolanach. Objął cię w talii, a ty go
przytuliłaś.
-Nigdy nie myślałem, że w wieku dwudziestu lat będę miał
dziecko, ale bardzo cieszę się z tego powodu.- w zasadzie ty tez powoli
oswajałaś się z tą myślą. Przecież zawsze chciałaś mieć dzieci. A ze studiów
nie trzeba rezygnować na zawsze. Zdałaś maturę śpiewająco, nic się nie stanie
jeżeli studia poczekają rok lub dwa.
-Ja też.- powiedziałaś i po raz pierwszy tego dnia się
uśmiechnęłaś.
-Wiesz co? Mam nadzieję, że to będzie chłopiec-
powiedział chłopak i czule cię pocałował.
-A ja, że dziewczynka.- przekomarzałaś się z nim jeszcze
przez jakiś czas. A potem powiedziałaś:
-Tylko musimy o tym powiedzieć naszym rodzicom.
-No tak. Może nie będzie tak źle.
-Może.
-Hej! Mam pomysł, jutro pojedziemy do moich rodziców, a
po jutrze pojedziemy do Polski. Co ty na to?
-No… Dobrze.- rzekłaś, zeszłaś z kolan Liam’a i położyłaś
się w łóżku, on położył się obok i objął cię w pasie.- Znów zasnęłaś z
prędkością światła.
Nudności już ci przeszły, ale tym razem to Liam mnie
obudził.
-Co jest?- zapytałaś patrząc na niego jednym okiem.
-Wymyśliłem imię dla dziecka.- powiedział
podekscytowany.- Jeżeli to będzie chłopiec to nazwiemy go Benjamin, a jak
będzie dziewczynka to nazwiemy ją Rebecca. Co ty na to?
-Ślicznie.- powiedziałaś i zatopiłaś się w jego brązowych
oczach.
-O której jedziemy?
-Jak chcesz możemy jechać nawet zaraz.
-A która jest?
-Dochodzi jedenasta.- powiedział i uśmiechnął się.
-To w takim razie jedźmy. – wstałaś i przeciągnęłaś się.
Poszłaś do łazienki, ogarnęłaś się i doszłaś do wniosku, że póki jeszcze możesz,
to założysz swoją czerwoną sukienkę.
-Jak zawsze, wyglądasz ślicznie.- rzucił Liam i pocałował
cię. Zjedliście śniadanie i wyruszyliście.
-Mamo!- krzyknął chłopak wchodząc do kuchni, ty szłaś za
nim. Strasznie obawiałaś się reakcji jego mamy.
-Dzień dobry- powiedziałaś nieśmiało i delikatnie się
uśmiechnęłaś.
-Co się stało?- zapytała bez żadnych ceregieli.
-A co miało się stać?- zapytał tajemniczo Liam.
-Oho. Wyczuwam kłopoty. – rzekła pani Payne, a tobie zachciało
się wymiotować.
-Bo jest sprawa. Tylko na nas nie krzycz, proszę.- rzucił
szybko Liam i złapał cię za rękę. W końcu odezwałaś się ja. Powiedziałaś cicho
z przerażenia.
- Jestem w ciąży.- Gdy to powiedziałaś pani Payne na
twarzy robiła się na zmianę, czerwona i blada. Po kilku głębokich oddechach
powiedziała:
-Dobrze… Dzieci co wyście najlepszego zrobili. Nie
pomyśleliście o konsekwencjach?
-Ale mamo wiemy, że jesteśmy jeszcze młodzi, ale
poradzimy sobie. Pieniądze są, mieszkać tez jest gdzie.- zamurowało cię, co on
sobie myślał? Że urodzisz dziecko i zamieszkasz z nim sama w Londynie, kiedy Liam
będzie koncertował. Ooo, niedoczekanie.
-Liam, ale ja nie będę mieszkała sama w obcym mieście z
małym dzieckiem.- wycedziłaś przez zęby.
-Spokojnie, cos wymyślimy.- Kiedy mama Liam’a ochłonęła,
nawet dało się z nią normalnie porozmawiać
„no to Liam’a mamy z głowy, jeszcze tylko ja”- całą drogę powrotną
myślałaś jak powiedzieć o tym rodzicom.
sobota, 9 marca 2013
Polish Directioners Day
Siema, siema! Co tam directionerki (i nie tylko)? Jak zapewne wiecie dzisiaj mamy dzień Directioners. Z tej okazji chciałam życzyć Wam, przede wszystkim spotkania tych pięciu wariatów. Jak najczęstszego chodzenia na ich koncerty i niezliczonej liczby autografów :P. Jak któraś ma twittera to również, aby Was followneli.
To było by na tyle z mojej strony. Do zobaczenia. LikeLipGloss.
Ps: Mój Twitter <https://twitter.com/wika9988>
To było by na tyle z mojej strony. Do zobaczenia. LikeLipGloss.
Ps: Mój Twitter <https://twitter.com/wika9988>
czwartek, 7 marca 2013
Informacje 1D
Cześć! To znowu ja! Przed chwilą znalazłam coś co mnie bardzo... nie wiem... zdziwiło? Zaskoczyło? Tak to chyba będzie dobrze określenie. Mianowicie Eleanor, to ponoć nie jest prawdziwe imię dziewczyny Louisa. W ogóle podobno są one dwie i są aktorkami, które zostały wynajęte przez Modest, aby ukryć Larrego. Skąd to wiadomo? Otóż po necie krążą fotki Louisa i rzekomej Eleanor.

Jak widać na zdjęciu po lewej jest ona dużo niższa od Tommo, a po prawej są oni równego wzrostu. Ponoć są to również córki jednego z pracowników Modest. Pod spodem jeszcze jedna fotka.

Jeżeli dobrze się przyjrzymy dostrzeżemy różnice w ich wyglądzie. Np. Jedna dziewczyna jest bardziej "pyzata"od drugiej czy mają inny kolor włosów.
Ja już nie wiem co o tym myśleć. Moje zdanie jest takie, że nikt nie powinien wtrącać się w życie prywatne któregokolwiek z chłopców i tyle, bo to jest ich sprawa z kim się spotykają.
No, to byłoby na tyle jeżeli chodzi o nich. chciałabym również poznać Wasze zdanie na ten temat. Piszcie w komentarzach i do następnego. :*

Jak widać na zdjęciu po lewej jest ona dużo niższa od Tommo, a po prawej są oni równego wzrostu. Ponoć są to również córki jednego z pracowników Modest. Pod spodem jeszcze jedna fotka.

Jeżeli dobrze się przyjrzymy dostrzeżemy różnice w ich wyglądzie. Np. Jedna dziewczyna jest bardziej "pyzata"od drugiej czy mają inny kolor włosów.
Ja już nie wiem co o tym myśleć. Moje zdanie jest takie, że nikt nie powinien wtrącać się w życie prywatne któregokolwiek z chłopców i tyle, bo to jest ich sprawa z kim się spotykają.
No, to byłoby na tyle jeżeli chodzi o nich. chciałabym również poznać Wasze zdanie na ten temat. Piszcie w komentarzach i do następnego. :*
niedziela, 3 marca 2013
#2 Imagin Niall :D
No witam, witam. Dzisiaj mam dla Was drugi imagin w moim wykonaniu. Tym razem z Niall'em. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania!
Ps: W głośnikach One Direction https://www.youtube.com/watch?v=0KbCvnuZHhU
-------------------------------------------------------------------
-Czyś ty zwariowała?! Oddaj mi te siatki!- krzyknął na mnie
Niall.
-Kotku spokojnie.- uspakajałam go- po pierwsze są lekkie, a po drugie ciąża to nie choroba.- zdziwieni? Co prawda to dopiero piąty miesiąc, ale Niall już wariuje na punkcie dziecka.
-Może i nie, ale nie chcę, aby stało się coś tobie albo maleństwu.
-Och, no dobra masz te siatki.- powiedziałam wyciągając przed siebie ręce i przy okazji dając mu buziaka. Niall zabrał zakupy i oboje ruszyliśmy w stronę domu. Szliśmy przez już ośnieżony park. Jest dopiero początek grudnia, a ja już czuję zbliżające się święta. Postanowiliśmy, że tegoroczne Boże Narodzenie spędzimy u moich rodziców w Polsce. Nie widziałam się z nimi od kiedy dowiedziałam się o ciąży. Rodzice Niall'a nie powiem, byli zawiedzeni, ale zrozumieli, ponieważ zeszłe święta spędzałam z nimi w Irlandii. Juz nie mogłam się doczekać.
-Co jest?- wyrwał mnie z zamyślenia mój chłopak.
-Nic. Myślałam o naszym dziecku i o przyszłorocznych świętach.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.- rzekł chłopak i objął mnie ramieniem. Szliśmy tak w milczeniu, aż do domu chłopaków. Dobrze czytacie, nadal mieszkamy w szóstkę. Razem z Niall'em cały czas szukamy jakiegoś gniazdka.
-Jesteśmy!- krzyknęlam i zaczęłam się rozbierać.
-Poczekaj, pomogę ci.- zaoferował się nastolatek i zdjął mój płaszcz.
-Siadaj.- powiedział i wskazał komodę.
-Niall potrafię zdjąć buty.- uwielbiałam się z nim przekomarzać
-Nie marudź i siadaj.
-Chłopcy!- wydarłam się- który powie Niall'owi, że nie jestem dzieckiem i sama zdejmę buty?- kiedy kończyłam wszyscy już stali w korytarzu.
-Niall ona ma rację. Musisz jej pomóc zdjąć całą resztę.- odpalił Louis, a ja ze śmiechem podeszłam do niego (nadal w butach) i trzepnęłam go w głowę.
-No co?! Nie mam racji?!
-Niestety nie.- odpowiedziałam i opierając się o ścianę, rozpięłam suwak w kozakach. Pokazałam im język i ruszyłam do kuchni zrobić herbatę. w ostatniej chwili sięgnęłam po kawę. Kiedy już zalałam ciecz wrzątkiem, do kuchni wpadł Niall.
-Co robisz?
-Piję kawę, nie widać?- zapytałam, a on wyjął mi kubek z rąk i namiętnie pocałował.
-Mmm. Za co to?- spytałam kiedy wreszcie się ode mnie odkleił.
-Za to, żebyś nie denerwowała się, kiedy wypiję twoja kawę, a ty zrobisz sobie herbatę.
-Osz ty! Nawet nie wiesz jaka mam ochotę na ta kawę.
-Ale jej nie wypijesz, bo ci nie wolno.- rzucił i oboje poszliśmy do salonu.
*perspektywa Niall'a*
Tam razem z pozostałymi obejrzeliśmy "Klątwę 3". Mocno się zdziwiłem, kiedy [t.i.] nie wtulała się we mnie mocniej. Dopiero kiedy film się skończył zauważyłem, ze śpi. Postanowiłem zanieść ją do sypialni, lecz gdy tylko ją podniosłem otworzyła oczy.
-Co ty robisz?- zapytała zaspanym głosem.
-Tak słodko spałaś, że nie miałem serca cię budzić.
-Aww. Kocham cię, no a teraz mnie puść, bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz. I kto będzie śpiewał?
-No dobra przekonałaś mnie.- odpaliłem po chwili namysłu i delikatnie postawiałem ją na ziemi, za co dostałem buziaka. Siedzieliśmy jeszcze trochę,a potem razem z [t.i.] poszliśmy spać. Obudziłem się o trzeciej nad ranem. Zdziwiłem się, że nie ma obok mnie mojej dziewczyny. Była w kuchni i grzebała po szafkach.
-Czemu nie spisz?- zapytałem mrużąc oczy.
-Mamy może śledzie?- odpowiedziała pytaniem na pytanie wychylając głowę z kolejnej szafki.
-Obawiam się, że nie. wracaj do łóżka, bo zimno bez ciebie.
-Ale ja mam ochotę na śledzie.
-Obiecuję, że z samego rana pójdę po nie do sklepu.- odpowiedziałem przytulając ją.
-Eee... No dobra.- wyparowała i pobiegła na górę. ja tylko pokręciłem głową i ruszyłem w jej ślady. Obudziłem się o siódmej, jak [t.i.] jeszcze spała. Ubrałem się, więc szybko i pobiegłem do sklepu. Kupiłem upragnione śledzie i jeszcze parę drobiazgów, tak na wszelki wypadek. Wróciłem po pół godzinie. Chłopaki już grali na PS, a [t.i.] nadal spała. Przygotowałem więc śniadanie i zaniosłem do naszej sypialni. bardzo się ucieszyła na widok śledzi. Skonsumowaliśmy posiłek i zeszliśmy do reszty. Potem pojechaliśmy do studia, gdzie spędziliśmy południe. Po skończonej pracy wybraliśmy się do Nando's i na kręgle. [T.i.] tylko się nam przyglądała, ale nie było widać żeby sprawiało jej to problem.
Ps: W głośnikach One Direction https://www.youtube.com/watch?v=0KbCvnuZHhU
-------------------------------------------------------------------
-Czyś ty zwariowała?! Oddaj mi te siatki!- krzyknął na mnie
Niall.
-Kotku spokojnie.- uspakajałam go- po pierwsze są lekkie, a po drugie ciąża to nie choroba.- zdziwieni? Co prawda to dopiero piąty miesiąc, ale Niall już wariuje na punkcie dziecka.
-Może i nie, ale nie chcę, aby stało się coś tobie albo maleństwu.
-Och, no dobra masz te siatki.- powiedziałam wyciągając przed siebie ręce i przy okazji dając mu buziaka. Niall zabrał zakupy i oboje ruszyliśmy w stronę domu. Szliśmy przez już ośnieżony park. Jest dopiero początek grudnia, a ja już czuję zbliżające się święta. Postanowiliśmy, że tegoroczne Boże Narodzenie spędzimy u moich rodziców w Polsce. Nie widziałam się z nimi od kiedy dowiedziałam się o ciąży. Rodzice Niall'a nie powiem, byli zawiedzeni, ale zrozumieli, ponieważ zeszłe święta spędzałam z nimi w Irlandii. Juz nie mogłam się doczekać.
-Co jest?- wyrwał mnie z zamyślenia mój chłopak.
-Nic. Myślałam o naszym dziecku i o przyszłorocznych świętach.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.- rzekł chłopak i objął mnie ramieniem. Szliśmy tak w milczeniu, aż do domu chłopaków. Dobrze czytacie, nadal mieszkamy w szóstkę. Razem z Niall'em cały czas szukamy jakiegoś gniazdka.
-Jesteśmy!- krzyknęlam i zaczęłam się rozbierać.
-Poczekaj, pomogę ci.- zaoferował się nastolatek i zdjął mój płaszcz.
-Siadaj.- powiedział i wskazał komodę.
-Niall potrafię zdjąć buty.- uwielbiałam się z nim przekomarzać
-Nie marudź i siadaj.
-Chłopcy!- wydarłam się- który powie Niall'owi, że nie jestem dzieckiem i sama zdejmę buty?- kiedy kończyłam wszyscy już stali w korytarzu.
-Niall ona ma rację. Musisz jej pomóc zdjąć całą resztę.- odpalił Louis, a ja ze śmiechem podeszłam do niego (nadal w butach) i trzepnęłam go w głowę.
-No co?! Nie mam racji?!
-Niestety nie.- odpowiedziałam i opierając się o ścianę, rozpięłam suwak w kozakach. Pokazałam im język i ruszyłam do kuchni zrobić herbatę. w ostatniej chwili sięgnęłam po kawę. Kiedy już zalałam ciecz wrzątkiem, do kuchni wpadł Niall.
-Co robisz?
-Piję kawę, nie widać?- zapytałam, a on wyjął mi kubek z rąk i namiętnie pocałował.
-Mmm. Za co to?- spytałam kiedy wreszcie się ode mnie odkleił.
-Za to, żebyś nie denerwowała się, kiedy wypiję twoja kawę, a ty zrobisz sobie herbatę.
-Osz ty! Nawet nie wiesz jaka mam ochotę na ta kawę.
-Ale jej nie wypijesz, bo ci nie wolno.- rzucił i oboje poszliśmy do salonu.
*perspektywa Niall'a*
Tam razem z pozostałymi obejrzeliśmy "Klątwę 3". Mocno się zdziwiłem, kiedy [t.i.] nie wtulała się we mnie mocniej. Dopiero kiedy film się skończył zauważyłem, ze śpi. Postanowiłem zanieść ją do sypialni, lecz gdy tylko ją podniosłem otworzyła oczy.
-Co ty robisz?- zapytała zaspanym głosem.
-Tak słodko spałaś, że nie miałem serca cię budzić.
-Aww. Kocham cię, no a teraz mnie puść, bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz. I kto będzie śpiewał?
-No dobra przekonałaś mnie.- odpaliłem po chwili namysłu i delikatnie postawiałem ją na ziemi, za co dostałem buziaka. Siedzieliśmy jeszcze trochę,a potem razem z [t.i.] poszliśmy spać. Obudziłem się o trzeciej nad ranem. Zdziwiłem się, że nie ma obok mnie mojej dziewczyny. Była w kuchni i grzebała po szafkach.
-Czemu nie spisz?- zapytałem mrużąc oczy.
-Mamy może śledzie?- odpowiedziała pytaniem na pytanie wychylając głowę z kolejnej szafki.
-Obawiam się, że nie. wracaj do łóżka, bo zimno bez ciebie.
-Ale ja mam ochotę na śledzie.
-Obiecuję, że z samego rana pójdę po nie do sklepu.- odpowiedziałem przytulając ją.
-Eee... No dobra.- wyparowała i pobiegła na górę. ja tylko pokręciłem głową i ruszyłem w jej ślady. Obudziłem się o siódmej, jak [t.i.] jeszcze spała. Ubrałem się, więc szybko i pobiegłem do sklepu. Kupiłem upragnione śledzie i jeszcze parę drobiazgów, tak na wszelki wypadek. Wróciłem po pół godzinie. Chłopaki już grali na PS, a [t.i.] nadal spała. Przygotowałem więc śniadanie i zaniosłem do naszej sypialni. bardzo się ucieszyła na widok śledzi. Skonsumowaliśmy posiłek i zeszliśmy do reszty. Potem pojechaliśmy do studia, gdzie spędziliśmy południe. Po skończonej pracy wybraliśmy się do Nando's i na kręgle. [T.i.] tylko się nam przyglądała, ale nie było widać żeby sprawiało jej to problem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)